crop-1mqiSKWlt8H26h9_180x130-0.png

Mamy w planie programy modernizacji technicznej, których realizacja nie kończy się tak, jak sam plan w 2022 roku. Będziemy zmierzać w kierunku zwiększenia siły ognia oraz mobilności armii - mówi wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek.

"Wie pan już, na co pójdzie 0,05 proc. PKB, czyli dodatkowe 800 mln zł, które co roku ma być wydawane na wojsko?

Przede wszystkim należy podkreślić, że nie zostaną one przeznaczone na wydatki bieżące, a zatem nie będą przejadane. Te pieniądze mają finansować wydatki majątkowe, czyli faktycznie inwestycje w nowy sprzęt. Mamy w planie programy modernizacji technicznej, których realizacja nie kończy się tak, jak sam plan w 2022 roku, ale będą kontynuowane w latach następnych. Jeśli dostaniemy dodatkowe pieniądze wcześniej, możemy przyspieszyć zakupy i zamknąć te programy już w tej perspektywie planistycznej.

A co jest najważniejsze z tego punktu widzenia?

Wskazuje to korekta planu, której dokonaliśmy wiosną pod wpływem wydarzeń na Ukrainie. Chcemy zwiększyć nasze zdolności rażenia, aby wzmóc potencjał odstraszania. Chodzi głównie o broń rakietową, pociski AGM-158 JASSM do F-16, artylerię rakietową dalekiego zasięgu Homar, nadbrzeżny dywizjon rakietowy, ale także systemy bezzałogowe, czyli drony. Postanowiliśmy przyspieszyć pozyskanie uderzeniowych systemów bezzałogowych, podobnie jak przyspieszamy zakup śmigłowców uderzeniowych. To pokazuje, w jakim kierunku będziemy szli: zwiększenie siły ognia oraz mobilności armii. Należy oczywiście pamiętać, że naszym priorytetowym programem jest system obrony powietrznej, a jego znaczenie podkreśla fakt, iż został umocowany ustawowo.

Jak wzrośnie ten potencjał odstraszania?

Sztab generalny zgodnie ze standardami natowskimi dysponuje specjalnymi programami do obliczania potencjału bojowego. Dla przykładu, jeśli wycofujemy czołgi T-72 i zastępujemy je leopardami, to zwiększa się wskaźnik potencjału bojowego sił zbrojnych. To samo będzie, gdy śmigłowiec Mi-24 zostanie zastąpiony śmigłowcem uderzeniowym nowej generacji. Czyli każdy nowy sprzęt zwiększa ten potencjał. Znaczenie ma też odbiór przez potencjalnych przeciwników. A oni z całą pewnością widzą wzrost siły oraz skuteczności naszej armii.

Czy w przypadku zestawienia z potencjalnym przeciwnikiem, czyli Rosją, można mówić, że nasze siły są w ogóle porównywalne?

Powtórzę za klasykiem w tej sprawie, czyli ministrem Stanisławem Koziejem. Jest tylko jedno państwo, które może prowadzić analizy dotyczące samodzielnej konfrontacji wojskowej z Rosją: to Stany Zjednoczone. Nasze bezpieczeństwo opiera się na dwóch filarach: udziale w NATO i skutecznej, silnej własnej armii.

A jakie mamy możliwości wpływu, by nasi sąsiedzi poszli tą ścieżką? Czechy czy Litwa wydają na obronę raptem około 1 proc. PKB.

NATO przypomni na najbliższym szczycie, że nakłady na obronność państw członkowskich powinny wynosić 2 proc. PKB. W rozmowach z przedstawicielami państw regionu wskazujemy, by tak jak my bardziej angażowali się finansowo. Widać już konkretne działania. Litwa zwiększa swoje wydatki. Zapowiedziała zakup u nas rakiet Grom. Mam nadzieję, że dojdzie do sfinalizowania tego przedsięwzięcia. Jest także aktywność w tym zakresie w ramach państw Grupy Wyszehradzkiej. (...)"

Cała rozmowa: "Dziennik Gazeta Prawna" Nr 164 (3805) str. A12


bg Image