crop-BmIhE83NC877wQm_180x130-0.png

- Na pewno zapowiedziane sankcje od razu nie dotkną systemu obronnego Rosji. Bo mają dotyczyć nowych projektów. Ale na pewno dotkną Rosję w dłuższym okresie - mówił w TOK FM Minister Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak.

Bo jak podkreślał szef MON, rosyjski przemysł wojskowy "zależy od dostaw zachodnich technologii". - Jeżeli więc sankcje będą konsekwentnie utrzymane przez lata, na pewno Rosja będzie musiała albo poradzić sobie sama, z czym ma problemy, albo szukać nowych parterów. Niewątpliwie kraje UE, Stany Zjednoczone, Kanada i Japonia, która dołącza do sankcji, to ci, którzy oferują najlepsze i najbardziej innowacyjne produkty.

Choć sankcje nie dotyczą realizowanych już projektów, minister liczy, że ci, którzy sprzedają Rosji sprzęt wojskowy, "rozważą" swoje działania. Chodzi przede wszystkim o Francję, u której Rosjanie zamówili dwa okręty desantowe Mistral.

O zmiany nie jest łatwo

Według min. Siemoniaka nie można zapominać o tym, że rosyjski przemysł wojskowy już ma kłopoty. Bo Ukraina była "poważnym kooperantem Rosji, szczególnie jeśli chodzi o przemysł lotniczy".

Jak podkreślał gość "Poranka Radia TOK FM", widać, że Rosja boi się sankcji uderzających w przemysł wojskowy. - W ostatnich dniach prezydent Putin nakazał różne działania, które mają uniezależnić Rosję od zewnętrznych zasobów. Ale to nie jest takie proste, wymaga ogromnych nakładów na badania i rozwój. W ciągu ostatnich dziesięcioleci Rosja wielokrotnie próbowała przestawić się na gospodarkę, która nie jest uzależniona od eksportu surowców, i się nie udawało.

"Rosja się nie zatrzyma"

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej nie ma wątpliwości, że sankcje to słuszna droga. - Rosja prezydenta Putina się nie zatrzyma, nie zamrozi konfliktu na Ukrainie, tylko będzie szukała dróg do jego eskalacji. Na sposoby, których być może jeszcze nie przewidujemy. Nawet zestrzelenie malezyjskiego samolotu nie doprowadziło do zmiany w jego strategii. Nadal jest dostarczana broń na wschód Ukrainy - mówił szef MON w "Poranku Radia TOK FM".

Czego jeszcze możemy się spodziewać w konflikcie rosyjsko-ukraińskim? - Prezydent Rosji ma nadal bardzo dużo narzędzi nacisku na Ukrainę i można się obawiać, że będzie je wykorzystywał. Ostatecznym jest masywna interwencja wojskowa - ocenił Tomasz Siemoniak.

Źródło: tokfm.pl


bg Image