crop-BR9UPmG9XoHmsI6_180x130-0.png

Budowa South Stream to zagrożenie dla całej Europy Środkowo-Wschodniej, bo tworzy nowy mur - tym razem "gazowy", w miejsce tego starego - berlińskiego. Dlatego działania Unii Europejskiej są tak ważne - mogą zapobiec nowemu podziałowi Europy, który dzisiaj realnie nam grozi - ocenił Jerzy Buzek, były premier, przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań i Energii w Parlamencie Europejskim.

Przemysław Henzel: Panie Premierze, jaka przyszłość czeka projekt gazociągu South Stream w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego? Komisja Europejska pod przewodnictwem Jose Barroso sprzeciwiła się planom budowy South Streamu. Czy, Pańskim zdaniem, istnieje możliwość, że Komisja Europejska pod przewodnictwem jej nowego szefa Jeana-Claude'a Junckera zmieni zdanie w tej kwestii i da "zielone światło" budowie tego gazociągu?

Jerzy Buzek: Sprzeciw obecnej Komisji Europejskiej wobec budowy South Stream jest jednoznaczny i zdecydowany. Niewykluczone jednak, że niektóre jego odcinki będą mimo wszystko budowane. Trzeba więc zrobić wszystko, aby wszystkie kraje członkowskie przestrzegały zasad obowiązujących w Unii Europejskiej, zawartych w dokumentach dotyczących wspólnego rynku energii, koordynacji i monitorowania zakupów surowców energetycznych, solidarności energetycznej. Będziemy się tego twardo domagać w Komisji ds. Przemysłu, Badań i Energii PE, której obecnie przewodniczę. Pierwszą naszą decyzją po wyborach była ta o przygotowaniu strategii zwiększenia niezależności energetycznej Europy.

Co do Jeana-Claude'a Junckera - wypowiadał się on pozytywnie o unii energetycznej, a także w swoim czasie o jej poprzedniczce – Europejskiej Wspólnocie Energetycznej. To dobrze wróży. Jeśli wdrożymy zasady Europejskiej Wspólnoty Energetycznej, to działanie na zasadach narzucanych przez Gazprom będzie niemożliwe.

Które z państw Unii Europejskiej mogą być "słabym ogniwem" solidarność energetycznej w kontekście planu zbudowania South Streamu? Austria, pomimo sprzeciwu KE, podpisała już umowę z Gazpromem o budowie swojego odcinka gazociągu, w ubiegłym tygodniu premier Węgier Viktor Orban podtrzymał wolę zbudowania odcinka gazociągu na Węgrzech.

Przypomnijmy tutaj, że Unia Europejska zaproponowała rurociąg Nabucco, zasilany głównie gazem azerskim i turkmeńskim, z tranzytem niezależnym od Rosji. Do jego realizacji zabrakło jednak przede wszystkim woli politycznej – zwłaszcza tych państw, które wymienił pan w swoim pytaniu. A mamy przecież Europejski Bank Inwestycyjny czy Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, które mogły wesprzeć finansowo ten projekt. Tym samym historia powtórzyła się: odstąpienie od budowy gazociągu z Norwegii i Danii do Polski – o który rząd wcześniej bardzo zabiegał – Rosja wykorzystała, by zbudować gazociąg Nord Stream. Niektóre kraje unijne zachowują się, niestety, jak osoba uwikłana w toksyczny związek, która tłumaczy sobie: tym razem będzie inaczej, nie zawiedzie mnie znowu, poprawi się. Dawanie wiary, że Gazprom będzie postępował inaczej niż dotąd, tzn. przestanie wykorzystywać dostawy gazu jako broń energetyczną, w kategoriach ludzkich jest skrajną naiwnością. W kategoriach politycznych – to wielka nieodpowiedzialność.

Czy Europejska Partia Ludowa podejmie działania względem np. Viktora Orbana, który także jest członkiem EPL, mające na celu powstrzymanie budowy South Stream?

Z premierem Orbanem mieliśmy już kiedyś wspólne doświadczenie w podobnym przypadku. W latach 2000 i 2001 uzyskałem gotowość premierów Słowacji, Litwy, Ukrainy, a nawet odległej Chorwacji na zasilanie ich krajów gazem z Norwegii i Danii. Victor Orban nie był zainteresowany, aż nieoczekiwanie Gazprom podwyższył cenę gazu dla Węgier. W rezultacie na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej w lecie 2001 roku w Krakowie, premier Orban publicznie oświadczył: za bezpieczeństwo energetyczne trzeba płacić, gotów jestem przystąpić. Czyżby o tym dzisiaj zapomniał? Na jego zaś pytanie: co zamiast South Stream?, odpowiadam: Nabucco. Ważne, że komisarz Oettinger, odpowiedzialny za te decyzje, wywodzi się też z Europejskiej Partii Ludowej. Wiele zależy od przyszłego rozdania w Komisji Europejskiej, które rozstrzygnie się tej jesieni - dlatego jest ono tak ważne dla Europy i dla Polski. (...)

Cała rozmowa: onet.pl


bg Image