crop-HE2q9r35ygJ46g9_180x130-0.png

Studenci coraz bardziej mają praktyczne podejście do studiowania. Nie chcą zdobywać kolejnych dyplomów, chcą takiego wykształcenia, które później pozwoli im znaleźć szybko dobrą i sensowną pracę - mówi minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska.

Krzysztof Grzesiowski: Minister nauki i szkolnictwa wyższego, pani prof. Lena Kolarska-Bobińska. Dzień dobry, pani profesor, witamy o poranku.

Lena Kolarska-Bobińska: Dzień dobry państwu.

Przed 6.30 mówiliśmy o tym, że tegoroczni maturzyści już w znakomitej części wybrali, najchętniej będą studiować prawo, psychologię, filologię angielską i finanse. Dzisiejsza Gazeta Wyborcza donosi, że jeśliby ktoś chciał, to bardzo proszę, fizyka i ochrona środowiska, bo tam chętnych nie ma praktycznie w ogóle. No ale jest tak, że bywają dylematy, na co pójść, co studiować, gdzie studiować, gdzie będzie łatwiej, gdzie trudniej, gdzie jest więcej chętnych, gdzie mniej. No i tu przyjdzie z pomocą we wrześniu już nowy portal, który będzie działał na stronie resortu, jak rozumiem, i będzie już wszystko wiadomo? Będzie ułatwienie?

Przede wszystkim wspomniał pan o zarządzaniu, filologii. Największym zainteresowaniem maturzystów w tym roku, zresztą w zeszłym też, cieszą się jednak politechniki i akademie medyczne. Studenci coraz bardziej mają takie praktyczne podejście do studiowania. Nie chcą zdobywać kolejnych dyplomów, chcą takiego wykształcenia, które później pozwoli im znaleźć szybko dobrą i sensowną pracę. Więc to przede wszystkim bardzo wyraźnie widać ten trend.

Natomiast na pana pytanie o portal, rzeczywiście w tej chwili jest bardzo wiele bardzo różnych źródeł informacji. Szkół mamy wyższych 450 w tej chwili w Polsce i osoby chcące studiować, po prostu nie wiedzą, gdzie, w jakim miejscu, jaki kierunek wybrać, które to są te dobre studia. I dlatego we wrześniu wychodzimy z portalem, który mam nadzieję będzie wykorzystywany i przydatny w liceach. Jeśli ktoś będzie wybierał się na studia, będzie mógł sobie porównać różne kierunki studiów, zobaczyć na przykład, na jakim uniwersytecie nie tylko czego uczą, ale również na przykład, czy z tego wydziału, z tej uczelni wyjeżdżają studenci na Erasmusa, czy kadra ucząca również wyjeżdża za granicę, uczy się, czy jest to więc uniwersytet otwarty, jak dużo na przykład studentów zagranicznych na danym uniwersytecie się uczy. Ktoś może chcieć właśnie pójść na uniwersytet, gdzie jest dużo studentów zagranicznych, bo jest tam zupełnie inna atmosfera niż na te uczelnie, gdzie na przykład jest bardzo małe otwarcie na studentów zagranicznych.

Pani profesor wspomniała, że mamy około 450 szkół wyższych, oczywiście o różnym charakterze, bo znakomita większość to są uczelnie niepubliczne. Natomiast czy to przypadkiem w warunkach niżu demograficznego, a i – bądźmy szczerzy – jakość nauczania na niektórych uczelniach nie jest najwyższa, tych uczelni nie jest zbyt wiele?

No, rzeczywiście był okres w latach 90. takiego boomu edukacyjnego, bardzo wiele osób chciało uczyć się, chciało skończyć studia wyższe, w związku z tym otwierało się bardzo wiele prywatnych uczelni. I w tej chwili trzeba powiedzieć, że niepublicznych uczelni jest ponad 300 w Polsce. Publicznych ponad 100. Więc rzeczywiście jest bardzo dużo, często w małych miastach, niewielkich czy nawet średnich jest po kilka wyższych uczelni, a nawet w jednym miejscu trzy wyższe uczelnie, które mają studia i pedagogiczne, co teraz jest w odwrocie, i pielęgniarskie. Znaczy uczą po prostu zawodu pielęgniarki w jednym miejscu, w jednym mieście trzy szkoły, uczelnie. Więc będzie oczywiście odwrót od tego. Już w tej chwili ok. 30 szkół niepublicznych jest w stanie likwidacji, ale najważniejsze jest... i pewnie będą jeszcze dalsze upadały, ale najważniejsze jest to, że ustawa, która teraz weszła w życie, nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym, w zeszłym tygodniu przegłosowana w Sejmie i w Senacie, ona pozwala uczelniom łączyć wysiłki, to znaczy jeśli na jakimś wydziale jest tylko paru chętnych na studiowanie danego kierunku, na innej uczelni też paru chętnych, one mogą tworzyć wspólne inicjatywy, łączyć się. I ta ustawa bardzo ułatwia wszelkiego typu łączenia, związki, konsolidacje. I to jest kierunek, który nabiera już w tej chwili rozpędu. Już w Krakowie trzy wyższe uczelnie – AGH, Politechnika, Akademia Rolnicza – łączą swoje wysiłki właśnie np. żeby występować o wspólne granty w różnych konsorcjach międzynarodowych badawczych, tworzyć wspólne kierunki, współpracować z biznesem. I to będzie coraz częstszy proces właśnie w obliczu tego niżu demograficznego, o którym pan wspomniał.

Dobrze, że pani profesor wspomniała o tym, że parlament przyjął ustawę o szkolnictwie wyższym, czeka już tylko na podpis prezydenta, bo przez procedurę już i sejmową, i senacką dokument już przeszedł, bo to tak trochę bokiem, niewiele informacji na ten temat było, a to dokument bardzo istotny, choćby z punktu widzenia zapisu, do którego odniósł się Trybunał Konstytucyjny i zakwestionował ten zapis. Chodzi mianowicie o zniesienie opłat za drugi kierunek studiów. Czyli tego nie będzie.

Tego nie będzie. I zobaczymy, ile będzie chętnych na studiowanie tego drugiego kierunku, bo rzeczywiście zmalała w ogóle liczba osób chętnych do studiowania drugiego, trzeciego czy czwartego kierunku. Jak wspomniałam, studenci mają coraz bardziej takie praktyczne podejście i oczekują nie tylko studiów, które przygotowują ich do zawodu, ale też studiów ciekawych, na lepszym poziomie, dostarczających jakby wyższej i lepszej oferty edukacyjnej. Co nie znaczy, że mają powstawać kierunki, które są wymyślonymi naprawdę jakimiś językowymi tworami, ale po prostu o lepszej jakości nauczania.

Swoją drogą przy okazji dyskusji na temat opłat za drugi kierunek studiów, jeden minister wymyśla, że trzeba taki ruch wykonać, czyli trzeba płacić. Rozumiem, że konsultuje tę sprawę ze swoimi prawnikami. Następnie Trybunał kwestionuje ową możliwość i pojawia się zapis w ustawie o szkolnictwie wyższym, który to znosi. To po co było wpadać na ten pierwotny pomysł? Czy pani profesor zna odpowiedź?

Odpowiedź jest... sensowna była, podejście to miało swoją rację bytu parę lat temu, kiedy rzeczywiście ogromna ilość osób chciała studiować i nie kończyła drugiego i trzeciego kierunku. Proszę zwrócić uwagę, że osoby, które zaczynały drugi kierunek, tylko jedna trzecia kontynuowała to. W związku z tym był jakby napór, chęć i potem odpadanie. Nie była to sytuacja, bym powiedziała, normalna i zdrowa. W całej Europie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii czy w innych też krajach ludzie po prostu studiują i idą do pracy. Jeśli chcą się dokształcać, zmieniać kierunki, poszerzać wiedzę, to to oczywiście jest możliwe. I raczej należy właśnie ułatwiać osobom dojrzałym, czyli w wieku 24+, zmianę kierunku zainteresowania, dokształcanie się. I ta ustawa, o której cały czas mówimy, otwiera się na uczenie się osób dojrzałych. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl
foto: pap


bg Image