crop-eaZaEAr60v41tR7_180x130-0.png

Droga do sankcji jest krótka. Wszelkie ograniczenia w tej kwestii nie wynikają ze złej woli biurokracji UE, tylko z polityki państw członkowskich. Ale czara goryczy się przelała – powiedział Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski.

"Na początku tygodnia powiedział Pan, że „Rosja przekroczyła czerwoną linię", komentując reakcję Moskwy na zestrzelenie boeinga nad wschodnią Ukrainą. Czy inne kraje UE widzą to podobnie i wreszcie zdecydują się uderzyć mocno sankcjami w Rosję?

Komisja Europejska przedstawiła propozycję sankcji. Teraz decyzja o ich wprowadzaniu zależy od państw członkowskich. Widać, że Herman Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej, taką decyzję chciałby podjąć. Ale ciągle nie wiemy, jaką formę ona przyjmie - czy zostanie zwołany nadzwyczajny szczyt UE, czy też dokonamy tego drogą obiegową.

Widać, że decyzja w tej sprawie zapada bardzo opornie - czwartkowe posiedzenie ambasadorów UE zakończyło się niczym, ciąg dalszy rozmów we wtorek. Czy w ogóle jest szansa na objęcie Rosji ostrzejszymi sankcjami?

Na ostatnim szczycie ministrów spraw zagranicznych UE ustaliliśmy, że zostaną przedstawione propozycje punktowych sankcji w dziedzinie eksportu broni, technologii podwójnego zastosowania, technologii zaawansowanych, w tym energetycznych, a także dotyczących rynków finansowych, m.in. możliwości refinansowania rosyjskiego długu publicznego i korporacyjnego.

Taki zakres sankcji brzmi mocno - tylko czy kraje unijne są wstanie wcielić je w życie?

Droga do wprowadzenie tych sankcji jest bardzo krótka, jeśli tylko kraje członkowskie wyrażą taką wolę. Bo wszelkie ograniczenia w kwestii sankcji nie wynikają ze złej woli, unijnej biurokracji czy niezborności europejskiej służby zagranicznej - jak narzekał na to niedawno na łamach waszej gazety jeden z polityków - tylko z polityki państw członkowskich.

Skąd te ciągłe wątpliwości, nawet po tragedii samolotu malezyjskich linii lotniczych? Przecież na jego pokładzie zginęli głównie obywatele UE. Czy państwa członkowskie, mimo tego ciosu, ciągle nie zdają sobiesprawy z powagi sytuacji?

Nie uogólniałbym. Na wtorkowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych widziałem, że w wielu stolicach czara goryczy się przelała i jest w nich determinacja, by zacząć działać. Zobaczymy, czy się to przełoży na konkretne decyzje.

Czy wśród państw, które wykazują się najbardziej brakiem woli do decyzji o sankcjach, słusznie wymienia się Niemcy?

Berlin zgodził się we wtorek na pakiet sankcji, o którym mówimy. W świetle ostatnich wydarzeń stanowiska poszczególnych krajów uległy zmianie.

Uda się więc zatrzymać sprzedaż Mistrali do Rosji przez Francję?

Prezydent François Hollande ma z tym autentyczny problem, gdyż tę decyzję podjął jego poprzednik. Jej podważenie wiązałoby się z bardzo wysokimi karami. Ale sama Francja może zaproponować rozwiązania tej kwestii, które zyskałyby akceptację krajów basenu Morza Bałtyckiego oraz Morza Czarnego.

Na Ukrainie dojdzie do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Nie za wcześnie? Czy w obecnej sytuacji na wschodzie kraju jest szansa na przeprowadzenie tam wiarygodnych wyborów?

Ukraińcy lepiej wiedzą, jaka jest sytuacja w kraju, niż my. Sami muszą decydować, czy teraz jest najlepszy moment na wyłonienie europejskiej, stabilnej większości w wyborach, czy lepiej poczekać z tą decyzją. W mojej opinii sytuacja, w której społeczeństwo jest skonsolidowane wobec agresji, a jeszcze nie są odczuwalne społeczne skutki trudnych reform gospodarczych, jest bardziej korzystna dla organizacji wyborów. Z drugiej strony - warto pamiętać, że w Polsce najtrudniejsze reformy zatwierdzał Sejm kontraktowy.

Ukraińska armia zdoła samodzielnie ustabilizować sytuację na wschodzie kraju?

Widać, że ta armia krzepnie. Gdyby rebelia nie była podsycana z zewnątrz, już dawno by upadła.

Ale ona jest podsycana. Według doniesień przez rosyjską granicę do rebeliantów przekazywane są nawet czołgi.

Pytanie, gdzie jest granica, której prezydent Putin nie będzie chciał przekroczyć. Czy jest na przykład gotów wprowadzić regularne wojska rosyjskie na Ukrainę. Bo jeśli do tego dojdzie, to Ukraińcom będzie ciężko.

Czy NATO powinno rozważyć udzielenie pomocy sprzętowej armii ukraińskiej?

Nikt o tym nie mówi - ale zaczyna się o tym szeptać. Choć według propagandy rosyjskiej wojska natowskie walczą już na Ukrainie. Według jej doniesień polskie oddziały stacjonują w Odessie. Problem tylko w tym, że - jak mnie poinformował Tomasz Siemoniak - wymieniana w tym kontekście jednostka nie istnieje od dwóch lat.

Pan wielokrotnie deklarował przekonanie, że premier Arsenij Jaceniuk, który właśnie podał się do dymisji, jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

Tandem Poroszenko - Jaceniuk to jest najlepszy tandem, na jaki dzisiaj stać Ukrainę. Nie kryję swojej sympatii dla tej dzielnej dwójki, która stawiła opór dyktaturze, a dzisiaj ma jasną wizję demokratycznej i proeuropejskiej Ukrainy. (...)"

Cała rozmowa: "Polska The Times", Nr 59(1317), str. 6-7
Foto: PAP


bg Image