crop-18vfRsG26RAeR6j_180x130-0.png

Na szczycie G7 w Normandii liderzy postanowili, że rozmowy pokojowe w sprawie Ukrainy będą odbywały się w formacie Francja-Niemcy-Rosja-Ukraina, zaakceptowały to wszystkie strony, w tym Polska - mówił w "Trójce" zastępca przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych, Robert Tyszkiewicz.

Wielu komentatorów zauważa obecnie, że Polska straciła rolę lidera w kwestii Ukrainy - gdyż od pewnego czasu rozmowy w sprawie sytuacji tego państwa toczą się bez Polski. Gość Trójki, poseł Robert Tyszkiewicz nie zgadza się z taką oceną. Jak mówił, na szczycie G7 w Normandii liderzy postanowili, że rozmowy pokojowe, które mają doprowadzić do normalizacji stosunków między Rosją i Ukrainą, między Rosją i Unią Europejską, będą odbywały się w formacie w czworokąta Francja-Niemcy-Rosja-Ukraina, co zaakceptowały wszystkie strony, w tym Polska. - Nie zależy nam na tym, żeby się wszędzie wpychać, monitorujemy sytuację - mówił polityk, zaznaczając, że Polacy są w stałym kontakcie ze swoimi partnerami na Ukrainie. Przyznał, że obecnie podstawową formułą rozmów jest czworokąt. Dodał, że Polska pomaga w reformach i jeśli będzie to konieczne, włączy się bezpośrednio w proces negocjacji, a teraz uczestniczy w nich przez unijnych partnerów.

O wotum nieufności

Poseł PO wyrażał wątpliwość, czy warto dwa tygodnie po przegłosowaniu wotum zaufania odgrywać, jak stwierdził, ”polityczne teatrum”. - Miałem wrażenie, że profesor Piotr Gliński daje się sprowadzać do roli PiS-owskiej dekoracji politycznej, wytaczanej na kółkach, kiedy jest potrzebna, a po odegraniu roli się (ją) chowa - mówił polityk w Trójce. Dodał, że prof. Gliński sam przyznał, że chodzi o kontynuację debaty. To zdaniem Tyszkiewicza dowodzi, iż nie ważne była skuteczność operacji, ale dokuczanie rządowi. Polityk mówił, że nie było zaproszenia do prawdziwej debaty, przedstawiano Polskę jako kraj na skraju katastrofy, i jego zdaniem nie warto na tym poziomie rozmawiać.

Echa afery taśmowej

Robert Tyszkiewicz stwierdził, że minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz, zgodnie ze swoim oświadczeniem, ma do wykonania ostatnią misję - wyjaśnienie afery taśmowej. PSL chce jednak, by teraz już został pozbawiony nadzoru nad służbami specjalnymi. W odpowiedzi na to gość Trójki ocenił, że decyzje polityczne będą podejmowane po poznaniu szczegółów sprawy. Robert Tyszkiewicz stwierdził też, że minister Radosław Sikorski już przeprosił za formę, która była nie do zaakceptowania, a jeśli chodzi o wypowiadane przez niego treści, był to pewnego rodzaju skrót myślowy. - Z jego wypowiedzi wynika, że sojusz z USA to nie dar z nieba, ale trzeba na niego trzeźwo patrzeć, dbać o obronność i relacje z sąsiadami. Sądzę, że większość Polaków tak myśli - przekonywał Robert Tyszkiewicz.

Pytany o doniesienia o przeszukaniu w gabinecie wiceministra Zbigniewa Rynasiewicza i podejrzeniach o korupcję w resorcie infrastruktury, Tyszkiewicz mówił, że ma na razie tylko wiedzę medialną. Jak dodał, z tych informacji wynika, że Rynasiewicz mógł być ofiarą w tej sprawie. Polityk ma nadzieję, że sprawa będzie wyjaśniona; jeśli natomiast wiceministrem zajmie się prokuratura, to trzeba będzie wyciągnąć konsekwencje, w partii i zapewne w rządzie.

Roboert Tyszkiewicz mówił również, że nagrania rozmów polityków z biznesmenem Janem Kulczykiem powinny być ujawnione, by nie były instrumentem szantażu. Uznał za słuszną decyzję prezydent Warszawy w sprawie prof. Bogdan Chazana - zdecydowała ona o zwolnieniu go z funkcji dyrektora szpitala. Poseł PO podkreślił, że nie należy w żadną stronę naruszać kompromisu aborcyjnego.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image