crop-Eo6SQ0wp6Zz081L_180x130-0.png

Jeżeli wszyscy będą chcieli zwyciężać za wszelką cenę, to już nie będzie to sport, tylko zwykłe, brutalne życie z którym mamy do czynienia na co dzień w polityce czy w biznesie - mówi senator Andrzej Person, były dziennikarz sportowy.

Rz: Niemal żaden trener nie pogardziłby piłkarzem, który nie odpuszcza żadnej piłki, skrobie przeciwników po łydkach i co chwila wyprowadza ich z równowagi. Wielu twierdzi, że faul i cwaniactwo to nieodłączny element rywalizacji, a bez rywalizacji sport nie byłby sportem.

Andrzej Person: Jednak musi to być rywalizacja fair. Po to we współczesnym sporcie narzucono podstawowe zasady, by rywalizacja nie polegała na tym, kto ma twardsze kości i kto komu pierwszy połamie nogi. Treningi, na których piłkarze uczą się, jak sfaulować, by wyeliminować przeciwnika z gry, czy jak upaść, by wymusić rzut karny, stoją więc w sprzeczności z ideą sportowej rywalizacji. Jeżeli wszyscy będą chcieli zwyciężać za wszelką cenę, to już nie będzie to sport, tylko zwykłe, brutalne życie, z którym mamy do czynienia na co dzień w polityce czy w biznesie.

W wielu dyscyplinach jednak gra niezgodna z podstawowymi zasadami jest mocno potępiana przez znawców czy kibiców.

To prawda. W tenisie każde zagranie niezgodne z zasadami fair play wypominane jest latami. Nieczysto grający sportowcy są przedmiotem drwin i potępienia, wręcz infamii. Golfistów, którzy gdzieś za drzewem delikatnie przesuną piłeczkę nogą, by mieć wygodniejszą sytuację do strzału, dyskwalifikuje się na wiele lat.

Jednak i tak pojawiają ich następcy, którzy próbują rzucać lżejszym dyskiem czy pchać lżejszą kulą.

Tak, bo po prostu pokusa oszustwa jest w sporcie bardzo duża. Może zabrzmię naiwnie, jednak wierzę, że zapamiętujemy nie tylko zwycięzców, ale z pokolenia na pokolenie przekazujemy sobie też opowieści o wspaniałych sportowcach, którzy grali fair. (...)

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image