crop-P0QYLS4TiJzWo22_180x130-0.png

Nie starałem się o rozmowę z premierem na temat nagrań. Ta rozmowa miała typowo prywatny charakter, nie rozmawialiśmy o żadnych służbowych sprawach i w całości odbywała się na prywatny koszt - mówi wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski.

Stanisław Gawłowski skomentował swoje słowa, które zostały zarejestrowane na nagraniach ujawnionych przez „Wprost”. – Dumny na pewno nie jestem, zwłaszcza z tego momentu, w którym padały słowa niecenzuralne – mówił w „Polityce przy kawie”. – Przepraszam za to. Wiem, że to nie jest coś, z czego należy być dumnym, choć też mam świadomość, że 80 proc. Polaków przeklina, 90 proc. uważa, że nie należy tego robić. Ja też mam tego typu wadę, ale przyznaję się do niej i serdecznie za nią przepraszam – tłumaczył wiceminister ochrony środowiska.

Wiceminister wyjaśniał też kwestię nagrań, które ujawnił tygodnik „Wprost”, na których słychać jak rozmawia o bliżej nieokreślonym dokumencie z Piotrem Wawrzynowiczem, byłym pracownikiem biura krajowego Platformy Obywatelskiej. – Piotr zajmował się sprawami kampanii zewnętrznej PO. Ja go poprosiłem, żeby skonsultował mi pewien pomysł, który rozpoczęliśmy pod koniec ubiegłego roku na Pomorzu Zachodnim – tłumaczył gość „Polityki przy kawie”. – Ja chciałem wyjść z tym na zewnątrz, zrobić wokół tego pomysłu debatę i szukałem pomysłu na realizację – podkreślił.

Stanisław Gawłowski wyraźnie zaznaczył też, że nie starał się o rozmowę z premierem, ponieważ jego rozmowa z Wawrzynowiczem miała typowo prywatny charakter. Wiceminister ustosunkował się do słów swojego rozmówcy z nagrań, który mówił: „rozchodzimy się w podgrupach; płacimy gotówką, żeby nie zostawiać śladów”. – Jest takie napięcie w Polsce od lat, ono się w Polsce teraz tylko i wyłącznie pogłębi. Różne osoby mówią „nie rozmawiajmy przez telefon, nie zostawiajmy śladów, bo to może się niedobrze skończyć”. – My sobie z tego żartowaliśmy, nie mówiliśmy tego poważnie – tłumaczył polityk.

Źródło: tvp.info


bg Image