crop-5B6c1Pk5ghGvoba_180x130-0.png

Efekt rządowego programu in vitro już jest, bo jest prawie dwieście dzieciaków na świecie i prawie dwa i pół tysiąca w drodze. Po pierwszym roku działania programu można go uznać za sukces - mówi wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

Krzysztof Grzesiowski: Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann, dzień dobry, panie ministrze.

Sławomir Neumann: Witam panów, dzień dobry.

Mamy pierwszy dzień lipca, zatem pewne leki dla osób, które korzystają z terapii in vitro będą tańsze, bardzo tańsze, będą refundowane, krótko mówiąc.

Będą znacznie tańsze. Rzeczywiście od 1 lipca wchodzą do refundacji leki na procedury in vitro. To zapowiadane przez nas było wcześniej, dzisiaj dzięki tym decyzjom terapia lekowa znacząco się... z znacząco potani dla pacjentów in vitro. To jest ważne dla tych par szczególnie, które są dotknięte niepłodnością i starają się uzyskać jakiekolwiek możliwe wsparcie do tego, żeby mieć dziecko. To były terapie, które kosztowały średnio 4-5 tysięcy złotych, te lekowe. One dzisiaj spadną do znaczniejszych kwot, nawet do...

Mówimy o -set złotych?

No, myślę, że niektóre do tysiąca niektóre terapie mogą się zamknąć.

A ile preparatów znalazło się na liście leków refundowanych? Bo są różne informacje.

Trzynaście. W różnych wskazaniach, ale to jest 13 preparatów. Te ceny są też bardzo różne, bo to są niektóre leki, które pacjenci kupią za symboliczne kwoty, bo za 3,20, są też takie, które kosztują kilkaset złotych, ale one są już znacznie tańsze, ponieważ te najdroższe, które kosztowały ponad 2100 złotych, to teraz będą kosztować 500 złotych, więc ta różnica jest znacząca. Jak mówię, część kosztuje kilkadziesiąt złotych. Taki, który kosztował prawie 700 złotych, dzisiaj kosztuje 60 złotych dla pacjentów, więc to naprawdę jest spora różnica dla tych wszystkich, którzy brali także udział nie tylko w programie in vitro tym rządowym, ale także prywatnie korzystali z klinik in vitro. Tam musieli pokrywać koszty w całości całych nie tylko zabiegów, ale też leków. Teraz to wyraźnie spadło.

Ale są pewne ograniczenia i o nich przez chwilę porozmawiajmy, czyli te leki będą refundowane paniom do 40. roku życia.

To jest tak jak w programie zdrowotnym ministra zdrowia, gdzie mamy tę kwalifikację par do programu, czyli już rok temu uznaliśmy, że program będzie obejmował pary niezależnie od tego, czy są małżeństwem, czy nie, ale jednak te wskazania zdrowotne muszą być pokazane, czyli trwała niepłodność orzeczona przez specjalistów i takie 12-miesięczne leczenie, które nie dało efektu, i ten casus wieku, czyli do 40 lat.

W przypadku kobiet.

W przypadku kobiet, tak.

Lekarz będzie mógł wystawić receptę na maksimum 3 cykle leczenia?

To też wynika z programu, bo my refundujemy w programie in vitro maksymalnie 3 cykle, więc te warunki zastane pozostawiono tak samo.

Czyli tu się nic nie zmienia. Część preparatów będzie refundowana pod warunkiem, że kobieta stara się o dziecko z tym samym partnerem, czyli to jest też powtórzenie założeń.

Tak, uznaliśmy, że program, który już kilkanaście miesięcy funkcjonuje, sprawdził się, mamy efekty...

No właśnie, bo chciałbym o te efekty spytać. Jakieś liczby gdyby pan minister przytoczył.

Program się sprawdził, bo już mamy na świecie dzieciaki, które z tego programu... dzięki temu programowi żyją, czyli to są dane na kilka dni wstecz, nie wiem na dziś, ale... bo kobiety rodzą, ale dzisiaj wiemy, że sto dziewięćdziesiąt cztery dzieci przyszło na świat. [sic] To już one są żywe, one rosną. Ciąż mamy na dzisiaj ponad... dokładnie mamy ciąż pojedynczych 2368, natomiast ciąż wielopłodowych 159, więc ten efekt programu już jest, bo jest prawie dwieście dzieciaków na świecie i ponad... prawie dwa i pół tysiąca w drodze, więc to już po tym pierwszym roku działania programu można uznać za sukces. Mamy niezłą skuteczność w tych klinikach, bo to jest skuteczność na poziomie trzydziestu prawie procent. To pokazuje, że polskie kliniki in vitro są na poziomie Europy na najwyższym standardzie, i to też dobrze świadczy, bo to jest kwestia bezpieczeństwa dla pacjentek, kiedy są w dobrych jednostkach leczone czy pomaga im się w dobrych klinikach.

A ile otrzymuje taka klinika za każdą próbę in vitro od rządu? Jaka to jest kwota?

To jest... Nie ma jednej, bo to są procedury, które różnie kosztują. One mają inne leki i inne działania, ale to jest kilkanaście tysięcy cała procedura. Nie refundowaliśmy całej, refundowaliśmy część. Na cały projekt w tym roku wydamy 80 milionów, a w przyszłym 131 milionów. W 2013 wydaliśmy 33 miliony. Zakładamy, że 15 tysięcy par w tych kwotach, tych ogólnych będzie mogło skorzystać z tego programu.

Do?

Do dwa tysiące... Ona ma trzy lata, więc w 2016 się kończy, w połowie, i razem to będzie 260 milionów podzielone przez 15 tysięcy par, więc tak średnio można sobie tam przyjąć kwotę.

A ile klinik kwalifikuje do leczenia?

Do projektu, do tego nowego konkursu wystartowało trzydzieści... inaczej – przeszło 31 klinik, te, które spełniły wszystkie te kryteria, które ministerstwo postawiło, i 31 klinik będzie... zaproponowano im umowy na tę refundację. Z tego, co pamiętam, do wczoraj podpisało chyba 26 takich klinik.

To są kliniki prywatne, publiczne, różne?

Są bardzo różne, to są i publiczne, i prywatne, nie mieliśmy tu żadnego ograniczenia. To nie było żadnym kryterium.

15 tysięcy par może być objętych pomocą w ramach program in vitro do końca czerwca 2016 roku, bo tak to obliczamy...

Tak, tak.

Jak pan minister powiedział, prawie dwieście noworodków mamy z tego programu, podsumujmy na tym etapie.

Już żyje, tak, dwieście dzieciaków, prawie sto dziewięćdziesiąt (...) chyba trzy, jeśli dobrze pamiętam, sto dziewięćdziesiąt cztery dzieciaki już są na świecie i żyją, z czego jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo to pokazuje ten efekt pozytywny tych środków, które wydajemy na ochronę zdrowia, w tym przypadku na procedurę in vitro, która pomogła tym parom, które przez wiele, wiele lat starały się o dziecko, a nie mogły.

No i chyba jeszcze o jednej rzeczy trzeba wspomnieć, podkreślić, że partnerzy, którzy chcą korzystać z programu in vitro, muszą udowodnić, że kwalifikują się do leczenia właśnie tą metodą.

Tak, to musi być to wskazanie zdrowotne przez specjalistów potwierdzone, że mają trwałą niepłodność, któreś z partnerów i procedura in vitro jest jedyną procedurą, która jest... znaczy daje szansę na zajście w ciążę, że wcześniej przeszli inne badania, inne programy i inaczej starali się leczyć z niepłodności. I te minimum 12 miesięcy udokumentowanego leczenia tej niepłodności musi być wskazane, żeby do procedury się w ogóle zapisać. Dzisiaj mamy, tak dla ciekawości, w tej procedurze zarejestrowanych par prawie 12 tysięcy, a zakwalifikowanych już do procedury 8685 par, czyli to zainteresowanie jest spore, no ale to wiedzieliśmy, że tak będzie, ponieważ refundacja in vitro czy takie parcie na to, żeby państwo częściowo zrefundowało te drogie zabiegi, było od wielu, wielu lat wskazywane i ten projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem i z dużą aprobatą. Więc tylko się cieszyć. Mamy nadzieję, że jak ten trzyletni program się zakończy, to kolejne rządy będą go dalej kontynuowały, ponieważ mamy efekt, tutaj to jest to namacalny efekt, można tego dzieciaka dotknąć.

No to tutaj efekt mamy, panie ministrze, namacalny, jeśli można użyć takiego słowa w tym przypadku, ale czekamy na inne efekty, opinia publiczna, chorzy pacjenci i tak dalej. Mówiliśmy o tym przed godziną ósmą, nie wiem, czy pan miał okazję słuchać o tzw. pakiecie kolejkowym i pakiecie onkologicznym. Cytowałem...

O tym słyszę od wielu, wielu miesięcy, wie pan... [śmiech]

Cytowałem fragment z dzisiejszego artykułu w Rzeczpospolitej, to są wyniki raportu Onkobarometru Fundacji Watch Health Care. Rzeczpospolita dotarła do tego raportu. Średnio 8,5 miesiąca czekają na rozpoczęcie leczenie chorzy z przewlekłą białaczką, pacjenci z rakiem płuc niemal pół roku, czas oczekiwania na wizytę u onkologa wydłużył się średnio z 27 do 33 dni, od kiedy trzy miesiące temu premier i minister zdrowia zapowiedzieli skrócenie kolejek.

No tak, tylko przypomnę, że mamy obecnie w Sejmie projekt ustaw tego pakietu kolejkowego, w którym jest pakiet onkologiczny także. Zapowiadaliśmy, że 1 stycznia ten program, nowy program działania onkologii w Polsce ruszy. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, a mamy obietnicę także członków Komisji Zdrowia w parlamencie, że jeszcze przed wakacjami ten projekt będzie uchwalony, czyli damy całemu systemowi czas, tak jak żeśmy planowali, żeby się przestawił, to jestem przekonany, że od stycznia, kiedy ten projekt będzie już wdrożony, czas, bo to jest nasze kryterium, z którego też będziecie nas państwo oceniali, czy rzeczywiście będzie, czy nie, czas od pierwszego momentu wykrycia czy może nie tyle wykrycia, nawet podejrzenia przez lekarza rodzinnego, że ktoś ma problem z chorobą nowotworową, do podjęcia leczenia będzie oscylował w granicach 9 tygodni. To jest jeden z głównych naszych filarów tego programu właśnie dlatego, że też doskonale wiemy o tym, zresztą to potwierdzają specjaliści onkolodzy, ale chyba każdy z lekarzy to potwierdzi, że im szybciej zaczniemy leczyć pacjenta z chorobą nowotworową, to po pierwsze ma znacznie większą szansę na wyleczenie, po drugie jest to znacznie tańsze w efekcie. Więc dla nas tym kryterium kluczowym, istotnym i ważnym, które pozwala nam na to, że trzeba znieść limity w onkologii, bo z czegoś to trzeba finansować, to jest to, że pacjent, którego lekarz rodzinny zobaczy i uzna, że może mieć chorobę nowotworową, trafi na szybką ścieżkę onkologiczną i w ciągu tych 9 tygodni będzie podjęte leczenie, co by zamknęło ten temat długiego oczekiwania. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image