crop-01WeDzkMoN2SkPB_180x130-0.png

Do zmiany rządu potrzeba większości parlamentarnej i kandydata na premiera. Takiej szansy w tym parlamencie nie ma przez wojenne relacje między partiami, które są w opozycji - mówi przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Krzysztof Grzesiowski: Przenosimy się do Wrocławia, wrocławskie studio Sygnałów dnia, szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych poseł Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Dzień dobry, panie pośle, witamy.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu, kłaniam się.

Czy gdyby pana pozycja w partii była taka, jak jeszcze niedawno miało to miejsce, to politycy Platformy pamiętaliby o tym, że o polityce rozmawia się tylko w gabinetach?

Nie wiem, czy to ma związek z moją pozycją w partii, ale zawsze o tym mówiłem...

Ktoś pilnował porządku w Platformie, to zdaje się pan.

Zawsze o tym mówiłem, to taka zasada, która powinna obowiązywać w życiu publicznym i w polityce, że robi się ją w gabinetach, a szczególnie jeżeli się jest urzędnikiem państwowym, to wolno mniej i trzeba pilnować tego, co i o czym się mówi w miejscach publicznych czy nawet w prywatnych, takich jak restauracje.

No to dlaczego politycy czy to Platformy, czy związani z Platformą o tym zapomnieli?

Kwestia taśm i nagrań nielegalnych jest obecna w historii polityki, w historii świata wiele, wiele dziesiątek lat, chyba od tego czasu, kiedy wymyślono magnetofon i rejestrowanie dźwięku, i przypomnę, że wiele rządów i przecież także prezydent Stanów Zjednoczonych, chodzi o Richarda Nixona, musiał pożegnać się ze swoim stanowiskiem właśnie dlatego. Chodzi o to, żeby wyciągać wnioski, żeby nie budować... nie dawać pretekstów do tego, co stało się chociażby w tych ostatnich tygodniach. I uważam, że komuś trochę zabrakło wyobraźni, rozmawiając o rzeczach... o polityce, o scenariuszach, jednak w miejscach publicznych i stąd cała awantura i jej efekty.

A kim jest ten ktoś lub te „ktosie”, jeśli to po polsku poprawnie? Komu zabrakło wyobraźni?

No, tym, którzy zostali nagrani, trudno powiedzieć. Panie redaktorze, trudno odnosić się do sytuacji, która... czy do sprawy, do problemu, który jeszcze nie jest zamknięty, nie jest zakończony, bo ciągle słyszymy, że będą następne taśmy, że coś znowu zostanie ujawnione. Ja bym wolał i chciał, żeby jak najszybciej ta sprawa została zamknięta w sensie upubliczniania tego wszystkiego, co zostało nagrane, i wtedy będziemy mogli spokojnie się do tego odnieść. Dzisiaj takiej sytuacji nie ma, dzisiaj jesteśmy zakładnikami informacji, które gdzieś krążą i komuś mają zaszkodzić. Więc mam dystans i nie nazywam jeszcze... trudno nazwać po imieniu, kogo rzecz dotyczy, bo to przecież nie tylko, jak słyszymy, polityków czy urzędników, ale także innych ludzi.

A czy mamy do czynienia z próbą zamiecenia sprawy pod dywan, jak twierdzi opozycja?

Nie, nie jestem zwolennikiem takiej tezy, bo ta sprawa, tak jak powiedziałem, po pierwsze nie została zamknięta. Ona została zamknięta na poziomie parlamentu, to znaczy decyzji parlamentu o wotum zaufania dla rządu, i ją rozumiem, ponieważ ważne negocjacje w Brukseli, wyjazd premiera w czwartek rano, więc chodziło o to, żeby tę sprawę zamknąć, żeby ten kryzys jakby nie rozwijał się w parlamencie. Oczywiście, ta sprawa nie jest zamknięta, tak jak powiedziałem, ona zostanie zamknięta wtedy, kiedy zostanie ujawnione ostatnie nagranie i potem będziemy mogli mówić o wyciąganiu wniosków. Ona rzeczywiście jest bardzo teraz żywa i emocjonalna, ale potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby ją zamknąć.

W rozmowie z panią poseł Beatą Szydło godzinę temu cytowałem najnowszy sondaż przygotowany przez Instytut Homo Homini dla Rzeczpospolitej, to jest sondaż poparcia dla partii politycznych, rzecz działa się już po uzyskaniu wotum zaufania przez premiera Donalda Tuska, ale przy okazji tych słupków z poparciem, Homo Homini zadało także pytanie na temat upublicznienia nielegalnie nagranych rozmów. Okazuje się, że 48% badanych uznało, że jest to w interesie społecznym, ale 44 było przeciwnego zdania. Prawie że równowaga można powiedzieć. Co pan o tym sądzi?

Widziałem te liczby i one są takie zaskakujące, ale uważam, że też jakby wynikające z dojrzałości tych, którzy odpowiadają, to znaczy ludzie wiedzą, że tworzenie, robienie polityki nie jest czymś miłym i sympatycznym i nie zawsze tak dobrym, jak efekt, który z tego wynika, z tych działań wynika. Byłem zaskoczony tymi pytaniami, wydawało mi się, że jednak te proporcje będą inne. Ludzie dopuszczają nawet widać twardy język i trudne rzeczy, ale jednak trzeba też pamiętać o tym, że blisko połowa nie akceptuje tego. To też jest... Politycy muszą wyciągać wnioski z tych informacji, z tego sondażu. To nie jest na pewno usprawiedliwienie do tego, żeby w takich miejscach i w taki sposób o trudnych rzeczach czy o polityce rozmawiać.

Czy pana zdaniem istnieje możliwość zmiany rządu na poziomie parlamentarnym w najbliższym czasie do momentu wyborów parlamentarnych w terminie konstytucyjnym, czyli do jesieni 2015 roku?

Moim zdaniem nie. Kilka rzeczy byłoby niezbędnych, żeby doprowadzić do zmiany rządu. Przede wszystkim współpraca tych partii, które są dzisiaj w opozycji, nie mówię zgodna, ale przynajmniej elementarna, to znaczy że one byłyby w stanie wykreować i większość parlamentarną, i kandydata na premiera. Takiej szansy absolutnie nie ma w tym parlamencie przez brak współpracy i takie wojenne relacje między partiami, które są w opozycji i które nie współpracują ze sobą. Po drugie inicjatywa prezydenta, jej na pewno nie będzie, prezydent jest gwarantem jednak stabilności i takiego racjonalnego rozwiązywania problemów tych w ogóle, a szczególnie tych z ostatnich tygodni, więc tutaj też nie można się tego spodziewać. Więc nie ma jakby desygnatów, nie ma powodów, nie będzie przyczyn, powodów do tego, żeby doszło do zmiany rządu w składzie tego obecnego parlamentu.

A czy istnieje taka możliwość, że część polityków, posłów Platformy Obywatelskiej, jak mówi opozycja, przejrzy na oczy i stwierdzi, że tak dalej być nie może i zagłosuje przeciwko własnemu rządowi przy okazji konstruktywnego wotum nieufności? Ten wniosek złożyło Prawo i Sprawiedliwość.

Tak, i wybierze kandydata, który, jak mówią posłowie PiS-u, jest kandydatem technicznym. Poza tym to nie kwestia obecnych koalicjantów, przedstawicieli Platformy i PSL-u będzie decydująca w tej kwestii, ponieważ nie ma większości, Prawo i Sprawiedliwość nie ma większości do tego, żeby zbudować poparcie całej opozycji, więc wiadomo, że ten wniosek nie ma szansy na powodzenie...

Czyli nawet jeżeliby w Platformie się ktoś znalazł, to i tak tych głosów zabraknie, tak to należy rozumieć.

No tak, bo nie ma zgody co do... nie ma porozumienia w gronie opozycyjnym, więc dlatego trudno jeszcze szukać w koalicji rządowej, jeżeli nie ma się poparcia opozycji, jeżeli opozycja nie mówi jednym głosem. My też byliśmy w opozycji w latach... bardzo twardej przecież w latach 2005-2007 i można było robić różne sprawy... utrudniać koalicji rządzącej funkcjonowanie, ale do tego potrzebne jest porozumienie. Tutaj opozycji naprawdę brakuje takiej współpracy. Ja im nie życzę tutaj, żeby się udało ją nawiązać, ale po prostu stwierdzam fakt i on jest bardzo taki trudny dla partii (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image