crop-eYf7MmV9QS1lpbJ_180x130-0.png

Nie może być tak, że zmiany w rządzie są dokonywane pod wpływem szantażystów - powiedziała rzecznik rządu, Małgorzata Kidawa-Błońska.

"Krzysztof Grzesiowski: Rzecznik rządu pani Małgorzata Kidawa-Błońska. Dzień dobry, witamy.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam panów.

Godzina piętnasta, nic się nie zmieniło...

Nie, nic się nie zmieniło.

Początek informacji premiera o aferze podsłuchowej.

Tak, punktualnie o piętnastej premier wyjdzie na mównicę w Sejmie i przedstawi swoją informację.

Ta godzina jest przypadkowa?

Nie, nie jest przypadkowa, dzisiejszy plan zajęć pana premiera jest bardzo duży, bardzo ważne są rozmowy z górnikami, które są kontynuacją spotkań z górnikami i tych rozmów, rozpoczynają się o godzinie dwunastej.

Czyli rozumiem, że premier przedstawia informację, a potem...

A potem posłowie mają prawo zadawać pytania i też tych pytań podejrzewam, że będzie bardzo dużo.

Głosowanie nad informacją kiedy ma mieć miejsce?

Wszystkie głosowania są jutro od godziny dziewiątej. Tych głosowań jest naprawdę sporo, tak że jutro posłowie będą przynajmniej pięć godzin głosować.

Czy jeśli informacja zostanie przyjęta, głosami koalicji, jak rozumiem, będzie to oznaczało coś na kształt, oczywiście w sposób nieformalny, wotum zaufania?

To będzie przyjęta informacja, ale mam wrażenie, że koalicja dosyć mocno wyartykułowała swoje stanowisko w tej sprawie, uważamy, że tę sprawę podsłuchów, bardzo bulwersującą dla wszystkich z różnych powodów, należy bardzo dokładnie wyjaśnić i wtedy, kiedy będziemy wiedzieli, dlaczego ktoś podsłuchiwał, bo to, że ludzie podsłuchują, jesteśmy do tego przyzwyczajeni, ale podsłuchy na taką skalę...

To może niedobrze.

To jest bardzo niedobrze, bo jest akceptacja, ludzie podsłuchują się w pracy, podsłuchują się w rodzinie, bo tu mówimy o polityce, ale te podsłuchy wchodzą w nasze życie codzienne, taki brak zaufania, brak prywatności. Pisał o tym ksiądz Boniecki, że chyba najgorsze w tym jest to, że ludzie tracą do siebie zaufanie i mogą bać się ze sobą rozmawiać. Ja pamiętam z dawnych czasów, jeszcze z młodości, kiedy wchodząc do kawiarni czy restauracji rozglądaliśmy się, kto koło nas siedzi przy stoliku, rozmawiając przez telefon bardzo ważyliśmy słowa i wydawało mi się, że teraz już takie sytuacje nie będą miały miejsca.

Wspomniała pani o koalicji. Rozumiem, że stan koalicji po wczorajszym spotkaniu liderów PSL i Platformy jest na tyle dobry, że współpraca będzie kontynuowana.

Oczywiście, że tak, wspólnie określono problemy i pytania, na które należy odpowiedzieć, wyznaczono sobie czas, a poza tym koalicja musi być odpowiedzialna, bo są działania w Polsce, w naszym państwie, które muszą być kontynuowane. W tej chwili, w tym tygodniu są bardzo ważne rozmowy w Brukseli, na które jutro jedzie pan premier, negocjowanie umów to wszystko musi trwać, więc na tym koalicja musi się skupić.

Premier daje dwa tygodnie na rozwiązanie zagadki, kto podsłuchiwał. Janusz Piechociński mówił o nieco dłuższym dystansie czasowym co prawda, ale czy te dwa tygodnie to w ogóle są realne?

Znaczy ja nie sądzę, że wszystko uda się w dwa tygodnie, ale przynajmniej kierunkowo... Znaczy ja nie wiem, w jakim tempie, premier ma pewnie większą wiedzę, bo ma dostęp do innych informacji. Chciałabym, żeby to było zrobione jak najszybciej, bo jest zbyt dużo niedomówień, po każdej nowej informacji każdy układa nowe scenariusze, a tutaj chyba nie chodzi o to, żeby pisać scenariusze, tylko tę sprawę bardzo, bardzo dokładnie wyjaśnić.

Ów wątek, który się pojawił, osoba biznesmena Marka F., współwłaściciela firmy „Składy Węgla”, krótko mówiąc nielegalny import rosyjskiego węgla. Na ile według pani jest to trop wiarygodny?

To jest pytanie do prokuratury. Ta sprawa rzeczywiście zaczyna układać się w jakąś całość, tym bardziej kiedy wiemy, że od paru miesięcy rząd rozmawia z górnikami o problemach węgla, mówimy o tym nielegalnym eksporcie, mówimy o tym nielegalnym imporcie, mówimy o nieprawidłowościach w rozliczaniu VAT-u, ale ja mówię, za mało wiem na ten temat, poczekajmy na zakończenie śledztwa.

Czy... Piszą o tym dzisiejsze media nawet. Czy premier nie popełnił zbyt wielu błędów albo żadnego błędu od momentu, kiedy pojawiły się pierwsze informacje o tym, że będą publikowane rozmowy podsłuchane w restauracji „Sowa&Przyjaciele”, np. dlaczego na konferencjach prasowych pojawiał się sam jako prezes Rady Ministrów, a nie pojawiał się wspólnie z wicepremierem Januszem Piechocińskim? Co by sugerowało, że ta sprawa dotyczy rządu, a nie premiera i w konsekwencji Platformy Obywatelskiej?

Zawsze na takich konferencjach pojawiał się sam pan premier w przeszłości. Ja nie czułam tego, że akurat koalicja jest tutaj zachwiana czy dystansuje się do tego, co się dzieje...

No tak, ale Janusz Piechociński powtarzał takie zwroty, jak partner koalicyjny lub mówił koalicjant. Nie mówił rząd, czyli że to nie my, to oni.

No ale koalicja to jest rząd, tak? To jesteśmy razem. Pan Piechociński jest wicepremierem, bierze udział w posiedzeniu rządu, wszystkie najważniejsze sprawy są wspólnie ustalane.

Ale takie wrażenie było, że jakby troszkę z boku, jakby recenzuje to, co się dzieje. Albo jest w rządzie, albo jest recenzentem rządu. Jak to jest?

Znaczy można być w rządzie i go recenzować, to nie jest... Ale ważne, żeby...

Ale może nie przy takich okazjach, jak ta.

Ważne... To był rzeczywiście bardzo trudny moment, nie oszukujmy się, bardzo, szczególnie dla Platformy, bo dotyczyło to tak naprawdę większości polityków Platformy, niedobry i premier z bardzo dużą odpowiedzialnością wziął to wyjaśnienie na siebie, prawda? I wydaje mi się, że nie popełnił tu błędu. I to, że zachował bardzo duży spokój, że nie uległ naciskom, bo nie może być tak, że zmiany w rządzie są dokonywane pod wpływem szantażystów, bo tak naprawdę te nagrania to jest jakaś forma szantażu, bo jeżeli wczytamy się dokładnie, co jest w tych rozmowach, o tyle mogą bulwersować językiem, ale my nie jesteśmy od oceniania estetycznej... czy te rozmowy są estetyczne, czy nie, możemy mieć swoje zdanie, ale tam w większości tych rozmów nie ma nic takiego, co by dyskwalifikowało ministrów. (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image