crop-T85iBg5ILDEA6O4_180x130-0.png

Według przewodniczącego klubu PO Rafała Grupińskiego po aferze taśmowej wszyscy politycy powinni stanąć murem w obronie prywatności, bo każdy mógł zostać nagrany.

Można odnieść wrażenie, że czas, w którym wybuchła afera taśmowa nie jest przypadkowy - mówił w radiowej Trójce Rafał Grupiński. Jak zaznaczył, zdarzyło się to "tuż przed negocjacjami w UE jeśli chodzi o podział stanowisk na najbliższe pięć lat. Tu wiele rzeczy wygląda na mało przypadkowe". Dlatego też jego zdaniem można mówić o szantażu wobec polskich władz.

Zdaniem przewodniczącego klubu PO, biorąc to pod uwagę, ostrożność premiera jeśli chodzi o kwestie personalne jest zrozumiała. Rafał Grupiński zaznaczył też, że premier nie usprawiedliwiał żadnego z nagranych polityków i zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji. Dodał, że bohaterów afery taśmowej ocenią sami Polacy. Na końcu zawsze są wyborcy i oni ocenią tych, którzy tak rozmawiali - powiedział gość Trójki.

Zdaniem Rafała Grupińskiego opozycja powinna pamiętać, że nikt kto bywał w tych restauracjach nie może być pewny "czy jego rozmowy nie zostaną wysłane w eter", dlatego wszyscy powinni stawać murem przeciwko naruszaniu prywatności.

Przewodniczący odniósł się do języka, jakiego używają polskie elity. - Na pewno nie możemy być dumni w ostatnich tygodniach z tego, jak politycy rozmawiają, ale trzeba pamiętać o tym, że rozmowy prywatne mają swoją poetykę - powiedział. - Łatwo jest krytykować i w tym przypadku powinno się krytykować każdego z rozmówców, ale ten może rzucać mocno kamieniami, kto sam nigdy nie przeklął albo nie używał mocniejszych słów o swoich przełożonych - dodał.

W środę premier przedstawi w Sejmie informację na temat afery taśmowej. Opozycja oczekuje, że złoży wtedy wniosek o wotum zaufania.

- Nie sądzę, żeby tego rodzaju propozycja padła, ale nie mogę tego też przesądzać z góry - skomentował gość Trójki.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image