crop-lhWQG7DfAXFcXgx_180x130-0.png

Tej sprawy nie było i nie ma - zaznaczył w "Jeden na jeden" przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna, odnosząc się do doniesień, jakoby miał zostać ambasadorem w Moskwie.

Grzegorz Schetyna zaznaczył, że inny kandydat przechodzi procedurę wybory na ambasadora w Moskwie. Dodał, że temat zafunkcjonował intensywnie tylko medialnie i nie było sytuacji, że odmówił premierowi.

- Tematu nie ma. Zanim się otworzył, zamykam go - powtórzył.

Przwodniczący Komisji Spraw Zagranicznych zaznaczył, że wyjazd na placówkę dyplomatyczną to kwestia wyboru.

- Jestem w czynnej polityce i posłem już kilkanaście lat. Objęcie jakieś placówki, szczególnie tak ważniej, jak w Moskwie, jest decyzją życia, wyborem pracy w dyplomacji, odejściem od bieżącej polityki i trzeba ją umieć podjąć - podkreślił.

- Uważam, że nie nie jestem gotowy, aby dziś o tym rozmawiać. Dlatego jestem ciągle tu, w Warszawie i zajmuję się bieżącą polityką krajową - dodał.

Kandydat na prezydenta Wrocławia?

Kilka dni temu media obiegła informacja, że Grzegorz Schetyna miał usłyszeć, jeszcze przed eurowyborami, propozycję objęcia placówki w Moskwie. Pomysł miał pochodzić od premiera Donalda Tuska, który chciał się pozbyć ostatniego politycznego rywala. Kampania wyborcza do PE doprowadziła bowiem do kolejnych napięć między Grzegorzem Schetyną, a Donaldem Tuskiem. Premier miał być wściekły za wypowiedzi Grzegorza Schetyny krytyczne wobec Platformy i jej niektórych kandydatów.

Grzegorz Schetyna pytany, czy nie obawia się, że "wyleci" z PO, odpowiedział: - A gdzie mam polecieć.

Nie wykluczył natomiast startu w wyborach na prezydenta Wrocławia. - To temat do rozmowy, bardzo poważniej rozmowy o Wrocławiu i o Dolnym Śląsku - powiedział. Dodał, że ostateczna decyzja należy do władz partii.

"Nikt nie spodziewał się takiego komunikatu"

Grzegorz Schetyna odniósł się także do wystąpienia prezydenta przez Zgromadzeniem Narodowym z okazji 25-lecia polskiej wolności, które wywołało wiele komentarzy. Politycy opozycji twierdzili, że Bronisław Komorowski przemawiał jak kandydat na premiera, a jego wystąpienie było swoistym wotum nieufności wobec Donalda Tuska.

Przwodniczący Komisji Spraw Zagranicznych zapewniał, że prezydent nie zamierza tworzyć nowej siły politycznej. - Nikt nie spodziewał, że Zgromadzenie Narodowe będzie miejscem do tak jasnego i precyzyjnego komunikatu, jaki słyszeliśmy z ust prezydenta: nie podsumowania tych 25 lat, ale planu na następne lata, jeszcze więcej niż na prezydencką kadencję - powiedział Schetyna.

Dodał, że słowa Bornisława Komorowskiego będą wpisywane w kampanię prezydencką, bo to, co powiedział, było "bardzo przyszłościowe".

- Jednak bardziej odbieram to jako przesłanie i wyzwanie dla polskiej klasy polityczniej - zaznaczył. (...)

Źródło: tvn24.pl


bg Image