crop-2xW8z59Z1224Jux_180x130-0.png

Swego rodzaju normą polityczną jest to, że PiS za każdym razem, kiedy przegrywa wybory dokonuje pewnych insynuacji, że zostały one sfałszowane - mówi minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz.

Kamila Terpiał-Szubartowicz: Naszym gościem jest minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Dzień dobry, panie ministrze.

Bartłomiej Sienkiewicz: Dzień dobry.

Dzisiaj pogrzeb gen. Wojciech Jaruzelskiego, jest to pogrzeb, będzie to pogrzeb państwowy na Powązkach, z honorami wojskowymi. Ma pan z tym jakiś kłopot?

Cóż, taka jest decyzja Ministerstwa Obrony Narodowej. Wydaje mi się, że ona jest o tyle słuszna, że gen. Jaruzelski był generałem i w czasach PRL-u, i w czasach wolnej Polski. Istnieje pewien rytuał państwa i ceremoniał związany z pogrzebem osób o tym tytule. Nie widzę powodu, żeby tutaj akurat czynić wyjątku. Gen. Jaruzelski jest osobą kontrowersyjną, będzie dzielił Polaków jeszcze co najmniej przez jedno czy dwa pokolenia. Z czasów lat 80. byłem zawsze po drugiej stronie, uważałem go za wroga, nie wypieram się tych emocji, natomiast wydaje mi się, że śmierć jest momentem, który wyrównuje, prawdę mówiąc, wszystkie ludzkie spory i nie podzielam zarówno histerii lewicy, która żąda żałoby narodowej, jak i histerii prawicy, która żąda, żeby generała pochować gdzieś pod płotem.

Albo w Moskwie, jak mówią niektórzy posłowie PiS-u. Na chwilę przy tej histerii, jak pan mówi, prawicy chciałam się zatrzymać, dlatego że wiele na to wskazuje, że dzisiaj podczas pogrzebu będą protesty, przynajmniej takie zapowiada poseł Pięta z Prawa i Sprawiedliwości, ale także inne organizacje, powiem to, prawicowe. Jak pan odbiera takie zapowiedzi, jeżeli rzeczywiście dojdzie do takich protestów?

Pani redaktor, wolałbym tego nie komentować, to znaczy jak już powiedziałem, śmierć jest takim momentem, w którym ludzkie spory powinny ustąpić. Jeśli ktoś nie szanuje momentu, tego szczególnego momentu przejścia, a niestety odbywa się to od pewnego czasu, bo przypomnam, że 1 sierpnia każdego roku na Powązkach zbiera się grupa sympatyków prawicy, którzy gwiżdżą, tupią, buczą się i zachowują się zupełnie nieadekwatnie do miejsca, do uroczystości na widok władz państwowych, właśnie 1 sierpnia, gdzie wszyscy powinniśmy pochylić głowy przed bohaterami. To już weszło w pewien zły obyczaj polskiej prawicy, a mianowicie manifestacje przy okazji pogrzebów czy złe mówienie o zmarłych. To jest zły obyczaj, to psuje państwo, ale prawdę mówiąc jest także jakąś formą działania na przekór takiej podstawowej kulturowej... kulturowemu obyczajowi.

Ja jeszcze...

Nie chce mi się nawet tego komentować.

Ja jeszcze zacytuję tylko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, bo jednak jest to instytucja państwowa, który mówi tak: „Nie można pogodzić pamięci o ofiarach systemu totalitarnego z honorowaniem pogrzebem państwowym na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach człowieka, który poświęcił większość swojego życia służbie reżimowi komunistycznemu”. To mówi szef IPN.

No to w takim razie... To jest pytanie w ogóle o tzw. Aleję Zasłużonych w Warszawie. To znaczy mamy w tej chwili wykopywać działaczy komunistycznych i przenosić ich gdzie indziej? Potem przyjdzie ktoś inny, będzie ich odkopywał i znowu przenosił? To szaleństwo trzeba... To jest szaleństwo, znaczy to jest gra zwłokami, która się nigdy nie kończy. To jest upolitycznienie śmierci, upolitycznienie cmentarzy, to jest przeniesienie walki politycznej w zaświaty. Dla mnie obrzydliwe.

Będzie na mszy prezydent Bronisław Komorowski. Czy będzie jakaś delegacja, reprezentacja rządowa?

Nie wiem tego. Ja na mszę za gen. Jaruzelskiego się nie wybieram ani tym bardziej na pogrzeb, natomiast uważam, że to, co się dzieje wokół tego, raczej źle świadczy o zmianie, jaka zaszła w Polsce przez ostatnie lata. Mówię tutaj o pewnym wykorzystywaniu każdego elementu, nawet śmierci, do walki politycznej opozycji z rządem.

To chciałam zmienić temat, panie ministrze,  i zapytać też o politykę, a konkretnie o wybory i o tym, co się dzieje po wyborach, dlatego że Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, o tym mówił, właściwie wczoraj potwierdził w TVP Info Antoni Macierewicz z Prawa i Sprawiedliwości, że będzie protest wyborczy PiS-u do Sądu Najwyższego w związku z nieprawidłowościami, jakie PiS ujawniło w jednej z komisji wyborczych w Warszawie. PiS mówi, że takich zdarzeń było więcej.

Przy każdych wyborach w Polsce samorządowych, parlamentarnych, każdych zdarza się pewna liczba nieprawidłowości. One są wszystkie starannie opisywane przez Państwową Komisję Wyborczą, która, przypominam, jest w rękach władzy sądowniczej niezależnej ani od rządu, ani od jakichkolwiek ciał. To jest pewnego rodzaju norma demokratyczna, że zawsze gdzieś dochodzi do nieprawidłowości. I również normą polityczną jest to, że PiS za każdym razem, kiedy przegrywa wybory, uważa, a raczej dokonuje pewnych insynuacji, że z pewnością one zostały sfałszowane. Antoni Macierewicz, którego wiarygodność przy okazji katastrofy smoleńskiej można było wielokrotnie oglądać na wszystkie możliwe sposoby, jest chyba ostatnią osobą w Polsce, która jest w stanie przeprowadzać jakiekolwiek wiarygodne ustalenia w jakiejkolwiek sprawie, która dotyczy relacji między opozycją a rządem.

Czyli pana zdaniem nie ma żadnych dowodów na możliwość fałszowania wyborów.

To jest kwestia Państwowej Komisji Wyborczej, na pewno ten wypadek zbada, natomiast zwracam uwagę na regułę polegającą na tym, że ile razy PiS przegrywa, tyle razy daje do zrozumienia bądź mówi, że wybory zostały sfałszowane. Niech wreszcie opozycja w Polsce nauczy się szanować wyniki wyborów. Wiem, że to jest niewygodne. Kiedy ósmy raz z rzędu przegrywa się wybory i kiedy Jarosław Kaczyński ósmy raz z rzędu musi mówić o tym, że działy się rzeczy niesłychane, w wyniku których on przegrał wybory, a te niesłychane rzeczy sprowadzają się do jednej rzeczy – nadal po siedmiu latach wyborcy, Polacy bardziej ufają Platformie Obywatelskiej niż PiS-owi. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl

foto: PAP


bg Image