crop-OHicPE7VZSxB08Q_180x130-0.png

Wszystko wskazuje na to, że Platforma Obywatelska razem z PSL-em będzie w EPP drugą albo trzecią siłą w Europie. Przypomnę, będzie to ta formacja, która w najbliższych dniach będzie uzgadniała rządy w Europie - powiedział Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, kandydat do Parlamentu Europejskiego, Bogdan Zdrojewski.

Krzysztof Grzesiowski: Bogdan Zdrojewski, poseł Platformy Obywatelskiej, poseł na Sejm...

Bogdan Zdrojewski: Dzień dobry państwu, dzień dobry panom.

K.G.: Dziś po urlopie w charakterze ministra kultury?

B.Z.: Tak, dzisiaj po urlopie, pierwszy dzień ponownie w pracy.

K.G.: I rozumiem, że teraz będzie pan czekał na oficjalne wyniki wyborów jako jedynka Platformy z Dolnego Śląska, wszystko wskazuje na to, że zdobył pan mandat deputowanego do Parlamentu Europejskiego. W momencie ogłoszenia wyników składa pan dymisję? Jak to formalnie będzie wyglądało?

B.Z.: Dość szybko. Jeszcze chcę zakończyć dwie rzeczy, które są kluczowo ważne, przede wszystkim rozstrzygnąć postępowanie przetargowe dla ponad 170 szkół muzycznych I i II lub I stopnia, muszę rozstrzygnąć także konkurs na europejski obszar gospodarczy, tzn. konkurs na środki z europejskiego obszaru gospodarczego, tryb odwoławczy, i wtedy będę mógł spokojnie oddać się do dyspozycji pana premiera, a następnie czekać na decyzję pana prezydenta.

K.G.: Kto będzie pana następcą?

B.Z.: Jeszcze nie wiadomo. Tak jak mówiłem wcześniej, te kalkulacje wszystkie i spekulacje także musiały poczekać do oficjalnych wyników wyborów. Oczywiście decyzja należy do pana premiera.

K.G.: Wczoraj w jednej ze stacji telewizyjnych był pan gościem jako polityk Platformy Obywatelskiej, jako wygrany w tych wyborach, powtarzam: wszystko na to wskazuje. Powiedział pan, że to takie dziwne były wybory. Dlaczego dziwne?

B.Z.: Tak, to były wybory, na które patrzyłem poprzez pryzmat przede wszystkim dwóch frontów: jednego dużego, a drugiego rozproszonego. Ten pierwszy front to był dość charakterystyczny dla partii rządzącej, czyli wszyscy występowali przeciwko Platformie w tej kampanii, ale drugi front czy fronciki był bardzo interesujący, bo z jednej strony mieliśmy walkę Sojuszu Lewicy Demokratycznej z ruchem Europa Plus, Ruch Palikota, z drugiej strony Prawa i Sprawiedliwości z Solidarną Polską, ale też do tej walki przyłączyły się siły sceptyczne wobec Unii Europejskiej, i to nie sceptyczne delikatnie, tylko bardzo ostro, natomiast sama kampania rozpoczynała się przede wszystkim długą dyskusją o zarobkach eurodeputowanych, bardzo zniechęcając także do wzięcia udziału w tych wyborach.

No i jedna rzecz ważna jest, ja ją przynajmniej tak oceniam, otóż Polacy według mojej oceny dobrze oceniali poprzednią ekipę, która w Parlamencie nas reprezentowała. Ponieważ ta ekipa była w miarę dobra, nie wzbudzała ona kontrowersji, wydawało się, że ta następna będzie zbliżona, w związku z tym ten przymus udziału w wyborach nie był zbyt silny.

K.G.: Wczoraj politycy komentowali wyniki wyborów, znając...

B.Z.: Sondaże.

K.G.: ...znając sondaże. Wtedy to jednym punktem procentowym prowadziła Platforma. Dziś wiemy po przeliczeniu przez Państwową Komisję Wyborczą głosów z 91% komisji, że sytuacja jest odwrotna, to PiS prowadzi nieco ponad jednym punktem procentowym nad Platformą Obywatelską, co nie zmienia postaci rzeczy, plus minus mamy remis, jeśli chodzi o liczbę mandatów tak, to wychodzi, że po 19 mandatów obie partie wezmą, natomiast z punktu widzenia wyborów 2009 roku, to Platforma straciła sporo, bo miała mandatów 25.

B.Z.: Tamten wynik był genialny i rzadko kto mógł spodziewać się, że po 7 latach rządzenia będzie powtórzony. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że bardzo istotne jest to, co się dzieje w Europie. Europa przeżywała właściwie dwa... a właściwie dwie takie fale. Pierwsze fala wyraźnie korzystna dla sił lewicowych, a potem przychodziła nagle, i to bardzo szybko, fala eurosceptycyzmu. On zresztą wygrał. Natomiast wszystko wskazuje na to, że Platforma Obywatelska razem z PSL-em będzie w EPP drugą albo trzecią siłą w Europie. Przypomnę, będzie to ta formacja, która w najbliższych dniach będzie uzgadniała rządy w Europie. i z tego należy się cieszyć. Trzeba pamiętać także, że do Brukseli, do Paryża, do Londynu idzie bardzo silny sygnał potwierdzający silny mandat, podkreślam: silny mandat Platformy Obywatelskiej i premiera Donalda Tuska, i z tego należy się cieszyć bez względu na to, czy jest się w opozycji, czy też w ekipach rządzących.

K.G.: Ale jaki to jest sygnał dla pana partii, dla Platformy ten wynik wyborczy?

B.Z.: Bez wątpienia...

K.G.: Trzymajmy się tej wersji remis z Prawem i Sprawiedliwością. Czy to już jest żółta kartka?

B.Z.: Jeżeli to jest nawet remis, a nie zwycięstwo Platformy, to trzeba pamiętać, że jest to o tyle sukces, że goniliśmy PiS przez ostatnie pół roku i na tym finale PiS dogoniliśmy. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na jeden element bardzo istotny, bardzo ważny zresztą. Otóż wydaje mi się, że ostatnie miesiące to były rzeczywiście cały czas różnego rodzaju perturbacje, które w Platformie miały istotne znaczenie dla motywacji. Ta motywacja w tych wyborach, tak jak patrzyłem na sztaby, nie była taka jak pięć lat temu, ona była mniejsza. Widać wyraźnie, że elitarność tych wyborów takim dużym formacjom politycznym generalnie nie służy. Natomiast służy zazwyczaj rozproszonej opozycji. Ta rozproszona opozycja miała nadreprezentatywność, jeśli chodzi o aktywność taką medialną. Ekipa rządząca była bardzo zaabsorbowana trudnym przecież procesem rządzenia. Płacimy za to pewnego rodzaju cenę. Wydaje mi się, że nie za wysoką.

K.G.: Lokomotywą wyborczą dla wielu w Platformie Obywatelskiej był osobiście premier Donald Tusk. Gdyby nie on, ten wynik byłby dużo gorszy. Zgadza się pan?

B.Z.: Zgadzam się. Premier cały czas jest bardzo silną kartą, bardzo silnym atutem Platformy Obywatelskiej i bez wątpienia tak jest.

K.G.: A liderzy regionalni? Jak się spisali pana zdaniem? Ot, choćby pan. Chociaż trudno mówić o samym sobie, ale proszę spróbować.

B.Z.: Bardzo się cieszę z tego wyniku i wszystkim wyborcom mogę od razu podziękować. Uzyskałem prawdopodobnie około 170 tysięcy głosów. Jest to trzeci wynik w kraju, nie największego przecież okręgu wyborczego, bo pięciomandatowego. Muszę powiedzieć, że nie spodziewałem się tak dobrego rezultatu, spodziewałem się w granicach 130-150 tysięcy przy frekwencji zapowiadanej 21-22%. Uzyskanie tego wyniku i prawie podwójne pokonanie lidera Prawa i Sprawiedliwości na Dolnym Śląsku to traktuję to rzeczywiście jako i swój osobisty sukces, i mojego bardzo skromnego sztabu. Trzeba pamiętać, że nie straszyłem Dolnoślązaków ani opolan twarzą swoją z billboardów, miałem kampanię sprowadzającą się praktycznie wyłącznie do spotkań, do spotkań poza Wrocławiem i poza Opolem. To, że taki wynik uzyskałem, jest dla mnie czymś absolutnie nadzwyczajnym, zwłaszcza że ja mam w charakterze... no, cenię każdy głos. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image