crop-M1VJ7dQ78CiX6gt_180x130-0.png

Sukces Ukrainy jest możliwy, jeśli uda się przekonać Ukraińców i świat, że ta ekipa jest inna, że przywództwo w walce z korupcją idzie z samej góry - powiedział Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski.

Rz: W niedzielę są wybory prezydenckie na Ukrainie. Czy to koniec wojny na wschodzie?

Radosław Sikorski: Trzymam kciuki za rozstrzygnięcie wyborów w pierwszej turze, bo Ukraina potrzebuje ustabilizowania, a de facto odbudowy wielu struktur państwowych. Jasne i szybkie rozstrzygnięcie byłoby  korzystne. Uważam, że faworyt jest osobą, z którą i Zachód, i Kreml może się dogadać.

Na jakich warunkach Kreml może się dogadać z tym faworytem, Petrem Poroszenką?

To będą decyzje ukraińskie.

Skoro jednak uważa pan, że to jest najlepszy scenariusz, to musimy przewidywać?

Powtarzam, to będą decyzje ukraińskie. Z oświadczeń samego kandydata wynika, że jeżeli kompromis miałby polegać na tym, że Kijów godzi się na decentralizację Ukrainy, typu polskiego, na zagwarantowanie praw mniejszości, wszystkich mniejszości, w tym językowych, oraz  na wstrzemięźliwość w dążeniu do NATO, a Moskwa w zamian na przywrócenie normalnych stosunków politycznych i handlowych i wolność Ukrainy w dążeniu do UE, to byłby obopólnie korzystny. Ale wiemy, że plany prezydenta Putina mogą być inne.

Może dążyć do sparaliżowania Ukrainy?

Oby wyciągnął wnioski z tego, co się dzieje na Krymie, gdzie panuje duży chaos organizacyjny, są olbrzymie straty gospodarcze. Próba oderwania Donbasu, gdzie mieszka 3,5 raza więcej ludzi, byłaby proporcjonalnie kosztowniejsza. Próby irredentystycznych puczów w południowo-wschodnej Ukrainie w większości obwodów też się nie udały.

Mówi pan o decentralizacji w stylu polskim, Putin o federalizacji Ukrainy. Czy prezydent Rosji może zaakceptować decentralizację?

Rosja mówi o federalizacji, mając tak naprawdę na myśli konfederalizację, czyli stworzenie republik typu donbaskiego, rzekomych kantonów, które miałyby zawrzeć umowę państwową. Coś podobnego proponowała Mołdawii, chodziło o to, by ta część, na którą Rosja ma przemożny wpływ, czyli Naddniestrze, dysponowała prawem weta wobec wyborów w polityce zagranicznej dotyczących całego państwa. W ten sposób można stworzyć organizm kompletnie niesterowalny, w którym blokuje się reformy, a w przyszłości aspirowanie do Unii Europejskiej. Decentralizacja typu polskiego w Polsce zdała egzamin. Mamy satysfakcję, że ukraiński wicepremier Wołodymyr Grojsman swoje propozycje decentralizacji dopracowuje w konsultacji z posłem Marcinem Święcickim, z poparciem polskiego rządu, na przykładach, które się sprawdziły w Polsce.

Ufa pan Poroszence? To jest obliczalny partner?

Z politykami jest tak, że nigdy nie wiadomo, co zrobią w przyszłości. Mogę mówić o moich doświadczeniach. Znam Poroszenkę od dobrych paru lat, gdy był szefem MSZ, i ani razu się na nim nie zawiodłem. A omawialiśmy trudne dla Ukraińców tematy. Jak zapowiedział, że załagodzi problemy graniczne z Mołdawią, to załagodził. Jak mówił, że ukrócą przemyt i reket między Odessą i Naddniestrzem, to ukrócili.

Ale Poroszenko dokonał paru wolt. Ostatnio spotkał się z Firtaszem, czołowym oligarchą wspierającym reżim Janukowycza. Nie niepokoją pana takie sygnały.

W takich sprawach trzeba zawiesić osąd. Poroszenko jest człowiekiem majętnym, ale nie przekłada faktur z handlu rosyjskim gazem z jednej kupki na drugą. On coś produkuje, ma fabrykę czekolady, stocznię i kanał telewizyjny. Wydaje się innego typu przedsiębiorcą, ale stanie przed wyzwaniami, z którymi mają do czynienia wszyscy przedsiębiorcy, także w Europie Zachodniej, decydujący się na karierę polityczną. Muszą udowodnić, że są w stanie przezwyciężyć domniemany konflikt interesów między działalnością biznesową a misją polityczną. Są na to sposoby, na przykład przekazywanie aktywów niezależnemu funduszowi.

To chyba nie jest ukraiński standard?

Stworzenie standardów służby publicznej i walka z korupcją to być może najważniejsze wyzwanie dla nowych władz Ukrainy.

Czy sa gotowe to zrobić?

Sukces Ukrainy jest możliwy, jeśli uda się przekonać Ukraińców i świat, że ta ekipa jest inna, że  przywództwo w walce z korupcją idzie z samej góry. Wtedy Ukraina dorobi się innej elity - patriotów, który idą do władzy, by służyć ojczyźnie, a nie po to, by wysyłać ciężarówki z gotówką do innych krajów.

A co jeśli Ukraina nie będzie w stanie przeprowadzić wyborów w niektórych częściach kraju.

Na Krymie z pewnością się nie odbędą choć jego mieszkańcy będą mogli głosować w rejonach nadgranicznych.

Chodzi bardziej o wschodnie obwody.

Krym to też część terytorium Ukrainy. Nie można Ukrainy obciążać tym, że inne państwo spowodowało utrudnienia w wyborach. Są inne przykłady, jak Mołdawia. Uważamy rząd mołdawski za demokratyczny, mimo że wybory nie mogą się odbyć w jej części - Naddniestrzu. Podobnie jest z Gruzją czy Cyprem. To, że wybory nie będą się mogły odbyć na całym terytorium Ukrainy, obciąża hipotekę Rosji a nie Ukrainy.

Nie ma pan obawy, że mimo wszystkich wydarzeń rozpoczętych na Majdanie na Ukrainie zostanie ten sam system oligarchiczny, tylko bez Janukowycza?

Mam, ale uważam, że świadomość społeczeństwa ukraińskiego jest teraz wyższa niż wcześniej. Ileś osób nadal stoi na Majdanie, podkreślając, że tym razem to już polityków przypilnujemy. Uważam, że to jest najlepsza ekipa, jaką Ukraina miała do tej pory. Premier Arsenij Jaceniuk to człowiek uczciwy, który z patriotycznych pobudek popełnia, jak mówi, samobójstwo polityczne wprowadzając niepopularne reformy. To jest duch naszego czasu przełomu z lat 90. i temu trzeba kibicować. (...)

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image