crop-1G2mXv5KB169uO9_180x130-0.png

Jest bardzo wielu zadowolonych z nowego elementarza. Nie spotkałam żadnego rodzica, który mówiłby, że to zły pomysł - powiedziała Minister Edukacji Narodowej, Joanna Kluzik-Rostkowska.

Konrad Piasecki: Już pani pożałowała pomysłu elementarza dla każdego dziecka?

Joanna Kluzik-Rostowska: Absolutnie nie. Jestem jeszcze bardziej przekonana, że to ma sens.

Mało zadowolonych, dużo krytykujących.

Nie. Dużo zadowolonych...

... znalazła pani zadowolonego? Jednego? 

Znalazłam bardzo wielu zadowolonych, znalazłam również krytykujących. Natomiast to, co mnie zaskakuje, bardzo mile, to, że nawet ci, którzy krytykują, to robią to bardzo merytorycznie. Bez emocji.

Rozumiem, że nie ma odwrotu. 1 września elementarz będzie?

Nie ma odwrotu, proszę mi wierzyć. Może inaczej. Ja nie spotkałam żadnego rodzica - a spotykam ich wielu; zaczepiają mnie w sklepach, na ulicy i tak dalej - który mówiłby: nie to jest zły pomysł.

A może oni jeszcze nie znają jego elementarza? A diabeł tkwi w szczegółach.

60 tysięcy osób weszło na stronę. Było kilkaset opinii. Ten podręcznik naprawdę nie budzi złych emocji. Oczywiście możemy się spierać, czy za dużo czerwieni, czy za dużo zielonego.

Kończąc dyskusję: czy apele o to, żeby przełożyć o rok wprowadzenie elementarza, to jak grochem o ścianę.

Wydawcy powtarzają to jak mantrę. Ja jak mantrę powtarzam: będzie elementarz 1 września 2014 roku.

Nawet jeśli wielu uważa, że ten, który pokazaliście, jest słaby...

... zawsze będą tacy, którym będzie się podobał bardziej albo mniej. Autorka przyjmowała te wszystkie uwagi z dużą pokorą. Dziś będę się z nią widziała. Na pewno wiele z nich uwzględniła. Na pewno można się spierać, czy jest za dużo taty, czy jest za mało taty.

Zmierzmy się z tymi zarzutami. Świat z elementarza to świat bogatych i szczęśliwych. Czytam taką uwagę. 

Nie mam poczucia, że to jest świat bogatych i szczęśliwych. Nie wiem, czy należy pokazywać dzieciom w pierwszej klasie świat nieszczęśliwych. Gdyby ten podręcznik pokazywał...

... problem w tym, że część tych dzieci żyje w nieszczęśliwym świecie. 

W ogóle żyjemy w świecie, który czasem jest szczęśliwy, a czasem nieszczęśliwy.

Ale pani uważa, że elementarz jest od ukazywania świata szczęśliwego, a nie szarego i ponurego?

Elementarz jest dodatkiem do pracy nauczyciela i Maria Lorek, mówi tak... Maria Lorek, która również była nauczycielką....

I ta, co także ponoć wzięła pięć milionów za elementarz.

No tak pięć milionów - ja naprawdę nie wiem, skąd się wzięło to pięć milionów. 134 tys. 792 złotych brutto - tyle będzie wynosiło honorarium Marii Lorek. To jest dodatek do pracy nauczyciela. Maria mówi tak: "Przychodzę do klasy i rozmawiam z dziećmi. Kiedy z nimi rozmawiam, okazuje się, że te dzieci mają różne problemy w swoim środowisku. Nie zapiszę w elementarzu wszystkich możliwych życiowych sytuacji, w jakich znajdują się moje dzieci. Od tego jest nauczyciel."

Jest zarzut, że za dużo jest o tacie, a tymczasem, co trzecie dziecko chowa się bez taty.

Tego zarzutu nie jestem w stanie przyjąć. Jeśli z jednej strony uważamy, że tata powinien uczestniczyć w życiu rodziny - a uważam, że tak, to z drugiej strony nie można go w tej rodzinie nie zauważać. Równie dobrze można by mieć pretensje, że nie wolno pokazywać babci i dziadka, bo nie wszyscy mają babcię i dziadka. Bywa również taka sytuacja, że niestety nie mamy w tej rodzinie, bo coś się wydarzyło. Nie mówiąc już o sytuacjach trochę bardziej zabawnych, czyli jak ktoś ma psa, kota albo nie ma. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image