crop-5WnjWP4vhQi17TH_180x130-0.png

Oswajamy internet. Dostęp do niego ma dziś 72 proc. gospodarstw domowych, w 2004 r. było to tylko 26 proc. Zakupy przez internet robi prawie 30 proc. polskich konsumentów, a wcześniej było to jedynie 5 procent - pisze były minister administracji i cyfryzacji Michał Boni w "Gazecie Wyborczej".

Mimo że sieć WWW ma już 25 lat, to dekadę temu korzystaliśmy głównie z przeglądania stron i maila. Teraz Web 2.0 daje nam usługi i produkty. Facebook i tak rozumiane media społecznościowe zaczęły powstawać w 2004 r., w Polsce używa ich już 15 mln osób. Pierwszy film na YouTubie zamieszczono w 2005 r., dziennie pojawia się tam teraz 85 tys. filmików, a 13 mln Polaków korzysta z tego serwisu. Jesteśmy bardzo aktywni w tworzeniu Wikipedii, mamy milion polskich haseł, a 22 mln osób ma dostęp do bankowości online. Zakupy przez internet robi prawie 30 proc. polskich konsumentów, a wcześniej było to jedynie 5 proc. Oswajamy internet, coraz bardziej wprowadzając go do wszystkich dziedzin życia.

Unia dała nam narzędzia

Ostatnie 10 lat to przyspieszenie rewolucji cyfrowej. Jej efekty odczuwamy wszyscy, niejako automatycznie, i nie tylko w powiązaniu z obecnością w Unii Europejskiej. Ale Unia dała nam nowe narzędzia. To głównie środki finansowe, co najmniej 20 mld zł na różne zadania w tych latach. Ale i inspiracja dla wielu spraw: zmian w edukacji, modelu usług, używania nowych technologii w firmach, dostępu do kultury czy tworzenia jednolitego rynku cyfrowego w Europie - co nie idzie łatwo, a jest kluczową szansą na nowe przewagi konkurencyjne na przyszłość.

Prawie 10 mld zł zainwestowały województwa w budowę szerokopasmowych sieci. Chodzi tu o 35 tys. km linii, które powstaną do 2015 r. A wspólny wysiłek biznesu, państwa i środków UE spowodował, że dostęp do internetu ma dziś 72 proc. gospodarstw domowych, w 2004 r. było to tylko 26 proc. Rośnie dostępność szybkiego internetu, więc można wymieniać się wielkimi plikami informacji. Legalne ściągnięcie filmu nie zabiera już połowy dnia. Regularnie z internetu korzysta 60 proc. społeczeństwa, a kiedy wchodziliśmy do UE - 22 proc., choć w wielu krajach używa internetu aż 90 proc. ludności.

Dawniej firmy telekomunikacyjne były nastawione na telefonię mobilną, dziś mają charakter teleinformatyczny - zmieniając prawo telekomunikacyjne w 2012 r., wpisaliśmy internet i usługi internetowe po raz pierwszy do ich obowiązków.

Obecność w UE pomaga w realizacji celów Europejskiej Agendy Cyfrowej. Upraszczanie zasad inwestycji, presja na obniżenie cen usług szeroko pojmowanej teleinformatyki, troska o dostępność sieci, gwarancje jej neutralności, obniżanie stawki roamingu, dostęp do informacji publicznej drogą elektroniczną, możliwość wykorzystywania tych informacji w celach również komercyjnych za darmo, dostęp do zasobów edukacji, nauki i kultury. Wreszcie - dopasowywana do świata cyfrowego ochrona prywatności i ramy dla cyberbezpieczeństwa. Unia daje nam wehikuł poruszający zmiany we wszystkich dziedzinach, by sprostać cyfrowym przeobrażeniom świata.

Cyfryzacja urzędów

Na informatyzację usług publicznych od 2004 r. przeznaczono - i krajowo, i regionalnie - ok. 4 mld zł. Tylko w 2013 r. 43 proc. ogółu urzędów wprowadziło nową usługę elektroniczną. 83 proc. urzędów było bardzo zadowolonych z rezultatów projektów finansowanych z funduszy UE. Zamieszanie wokół nietrafionych projektów, infoafera z lat 2008-10, to kropla w morzu. Oczywiście nieprawidłowości trzeba wytropić, winnych ukarać - zresztą mechanizmy zostały już zmienione, by unikać pokus do przekrętów - ale nie wolno podważać całego procesu cyfryzacji, bo to niepoważne i szkodliwe dla kraju.

Do czasu powołania resortu administracji i cyfryzacji problemem były niejasne zasady koordynacji projektów cyfrowych. Każda instytucja planowała, także używając pieniędzy unijnych, osobne działania. Dopiero obecnie synergia płynąca z kompleksowego podejścia zaczyna przynosić rezultaty - krok po kroku. Choć na przełamanie poczucia u wielu użytkowników, że jeszcze wszystko nie jest tak jak należy, trzeba cierpliwie poczekać. Kluczem do dostrzeżenia realnych zmian będzie informatyzacja usług zdrowotnych, bo tu są spóźnienia, ale też potencjał naszej wygody jako pacjentów.

Dzisiaj już jedna trzecia urzędów prowadzi konsultacje społeczne przez internet, co jest dobrym wstępem do rozwoju demokracji partycypacyjnej i poczucia szanowania obywateli przez państwo. Przeszło 50 proc. urzędów administracji państwowej ma strony internetowe dostosowane do urządzeń mobilnych, co ułatwia informacyjne dotarcie do obywateli. Już 35 proc. urzędów daje możliwość obywatelom i biznesowi śledzenia postępu w realizacji sprawy przez internet. Wchodząca właśnie w życie nowa ustawa o informatyzacji przyspieszy ten proces i zacznie swoistą "depapieryzację" usług administracyjnych.

Ale niestety tylko ok. 30 proc. obywateli używa internetu do komunikacji z urzędami, choć robi to już 90 proc. przedsiębiorstw. Europejski pomiar stopnia dostępności 20 podstawowych usług administracji publicznej online wynosił w 2004 r. 10 proc., obecnie - 80 proc. To, co ciągle jednak denerwuje klientów, dotyczy niemożności załatwienia całej sprawy przez internet (nie ma jeszcze platformy wymiany danych między rejestrami) i często zawiły (mało przyjazny) sposób ich załatwiania oraz skomplikowane formularze. Trzeba więc szybko uprościć procedury administracyjne (co zacząłem w 2012 r.) i informatyzować z myślą o przyjaznych aplikacjach i orientacji na użytkownika, a nie zakupach sprzętowych. Takie podejście dziś obowiązuje. (...)

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image