crop-YrAaaN6I2PtqJ13_180x130-0.png

To, co mówi Paweł Piskorski o początkach Kongresu Liberalno-Demokratycznego, to nieprawda. Partia nie otrzymywała pieniędzy od niemieckiej CDU - powiedział Andrzej Halicki w programie "Jeden na Jeden".

Andrzej Halicki, który na początku lat 90. był rzecznikiem KLD, stwierdził, że jest dumny z okresu, kiedy rodziła się polska demokracja, i kiedy działało KLD. Wykluczył nielegalne finansowanie swojej dawnej partii z pieniędzy z zagranicy. Andrzej Halicki zaznaczył, że to, co mówi Piskorski o początkach KLD, to nieprawda. Zapewnił, że do 1992 r. KLD nie miał żadnych kontaktów z CDU. Wiem o czym mówię i ten rozdział bym zamknął. Jeśli chodzi o kontakty międzynarodowe, to mieliśmy luźne kontakty z liberałami - oświadczył Andrzej Halicki. Dodał, że KLD nawiązał kontakty z CDU dopiero po 1992 r. Pytany, czy możliwe jest, by Donald Tusk lub Jan Krzysztof Bielecki mieli kontakty z niemieckimi chadekami, o których nie wiedział, Andrzej Halicki stwierdził, że raczej nie. Janusz Lewandowski, współzałożyciel i pierwszy przewodniczący KLD, mówił w poniedziałek w TVN24, że Kongres współpracował z niemieckimi partiami, ale nie oznaczało to finansowania.W opinii Andrzeja Halickiego, jeśli Piskorski rzeczywiście ma dowody na finansowanie KLD przez CDU, to powinien je pokazać. Andrzej Halicki pytany, w jaki sposób KLD finansował swoją działalność i kampanię wyborczą, odpowiedział: - Osoby, które kandydowały, generalnie same organizowały sobie kampanię. Poza tym, zupełnie inaczej to wyglądało, plakaty i ulotki były bardzo siermiężne. Dopytywany o biuro KLD w warszawskim hotelu Marriott, które - według Piskorskiego - miał finansować nieżyjący już biznesmen Wiktor Kubiak, Andrzej Halicki odpowiedział, że Kongres nie miał tam swojej siedziby. Biuro było w Al. Jerozolimskich. W Marriotcie, na samym początku, były organizowane konferencje prasowe - powiedział Andrzej Halicki. Przekonywał jednocześnie, że Piskorski, wywołując temat finansowania KLD i pisząc książkę o liberałach lat 90., chce o sobie przypomnieć w kampanii wyborczej. Choć to jednocześnie, jak zaznaczył, droga do deprecjonowania polityki. Pytany, czy w związku z tym, co powiedział o Kongresie Piskorski, politycy PO, którzy byli niegdyś w KLD wytoczą mu proces, Andrzej Halicki odpowiedział: - To droga do promocji Pawła Piskorskiego. Więc każdy musi to ocenić indywidualnie. Dodał, że nie sądzi, aby np. Janusz Lewandowski, który ubiega się o mandat europosła, a był szefem KLD, chciał uczestniczyć w procesie w trybie wyborczym. (...)

Źródło: tvn24.pl


bg Image