crop-C6BwUx6S2flmHaK_180x130-0.png

Spot w paru sekundach pokazuje, jaką drogę przeszliśmy, jak się zmieniliśmy, jak staliśmy się nowoczesnym państwem - powiedziała Rzecznik Rządu, Małgorzata Kidawa-Błońska na temat spotu promującego 10. rocznicę przystąpienia Polski do UE.

Zuzanna Dąbrowska: W naszym studio gość: minister Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka rządu. Dzień dobry.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam państwa.

W piątek ogłoszono, że premier Donald Tusk jednak wbrew wcześniejszym zapowiedziom pojedzie do Rzymu na kanonizację papieża. Co spowodowało, że w ostatniej chwili premier się zdecydował? A może to były względy bezpieczeństwa i dawno było już zdecydowane, tylko po prostu o tym nie mówił?

Znaczy na pewno pan premier cały czas, odkąd było wiadomo, że ta kanonizacja się odbędzie, chciał być w Rzymie, ale rzeczywiście ma pani rację, sytuacja na Ukrainie jest bardzo skomplikowana i bardzo trudno wcześniej planować taki wyjazd, bo właściwie z dnia na dzień dowiadujemy się o trudnej sytuacji, o wydarzeniach na Ukrainie, które są niepokojące. Tak się szczęśliwie złożyło, że te dwa dni były w miarę spokojne i premier mógł być mógł być w Rzymie, a co ważne – także w sobotę odbyło się dosyć ważne spotkanie z premierem Włoch właśnie dotyczące sytuacji bezpieczeństwa w Europie. Mówiono dużo o Ukrainie, tym bardziej że wcześniej premier Włoch spotkał się z premierem Ukrainy, więc można było tę rozmowę rozszerzyć. I bardzo istotne było to, że rozmawiano o bezpieczeństwie energetycznym, panowie umówili się na dalsze rozmowy przy następnym spotkaniu, ale bardzo dobra, bardzo ciekawa rozmowa i chyba premier Włoch ze strony naszego premiera uzyskał bardzo dużo cennych informacji.

A sama uroczystość niedzielna w Watykanie? Jakie odczucia miał pan premier? Bo kiedy czytam wywiad z była panią premier, chyba dosyć bliską politycznie premierowi Donaldowi Tuskowi, z Hanną Suchocką, to ona mówi z pewną goryczą w wywiadzie dla Polskiego Radia o tym, że ta nauka Jana Pawła II nie bardzo w społeczeństwie funkcjonuje i nie bardzo przyjęliśmy szczególnie jej społeczny wymiar.

To prawda, że bardzo chętnie wszyscy podpisujemy się, że Jan Paweł II jest dla nas autorytetem, natomiast w życiu codziennym zawsze to wygląda inaczej. Ale uroczystości w Rzymie naprawdę były wspaniałe, bo były bardzo skromne, i chyba takich uroczystości życzyliby sobie obaj papieże, którzy zostali wyniesieni na ołtarze. To odpowiada temu, co propaguje nowy papież, bardzo podniosłe, bardzo skromne, bardzo spokojne. I chyba tak powinny wyglądać.

A dla polskiego życia publicznego w jakikolwiek sposób, bo mieliśmy tę dyskusję przy okazji dyskutowania projektu uchwały przyjętej w głosowaniu, czy dla polskiego życia publicznego to wydarzenie ma jakieś konsekwencje, jakieś znaczenie, bardziej wykraczające poza ten zwykły kalendarz?

Znaczy ja powiem tak – to, co się działo w Sejmie to moim zdaniem zupełnie odbiega od tego, jak Polacy podchodzą, jak postrzegają to, co się wydarzyło w niedzielę w Rzymie, to była po prostu czysta kampania polityczna przed wyborami, niektóre partie bardzo chciały zaistnieć, pokazać, że w ogóle są w Sejmie. I to była bardzo niedobra, bardzo niepotrzebna dyskusja. I szkoda, że miała miejsce w naszym parlamencie. Natomiast dla Polaków to miało znaczenie. Jeżeli nawet popatrzymy na udział w uroczystościach nie tylko w Rzymie, ale w Polsce, różnych uroczystościach, różnych spotkaniach, nie tylko w uroczystościach w kościołach, ale także w uroczystościach, na których ludzie spotykali się i rozmawiali o tym, co zrobił Jan Paweł II. Jak powiedział w Rzymie jeden z księży, potrzeba jeszcze bardzo, bardzo, bardzo dużo czasu, żeby przyswoić sobie nauki Jana Pawła II i starać się jest zastosować w życiu. Ale w przyszłym roku będzie 10. rocznica śmierci, będzie znowu to przypominane. Może potrzeba tak drążyć skałę, żebyśmy stawali się lepsi, tym bardziej że dla wielu ludzi świadomość, że... Bo mówi się zawsze o świętości jako czymś bardzo odległym, o ludziach, którzy gdzieś żyli w dalekiej historii, a to jest osoba, którą tak naprawdę większość ludzi przynajmniej znała z mediów czy brała udział w uroczystościach w Polsce, w Rzymie. Są ludzie, którzy brali udział w zajęciach prowadzonych przez papieża. Więc ten święty jest taką bliską osobą, pokazującą, że świętość to także mądrość, uczciwość, stosunek do innych ludzi.

Dzisiaj msza dziękczynna w Rzymie, msza dziękczynna za kanonizację. Weźmie w niej udział prezydent Bronisław Komorowski. A prezydent będąc w Rzymie rozmawiał z dziennikarzami i poruszył sprawę... już teraz przejdźmy do następnego tematu, sprawę porwanych uczestników misji OBWE, w tym oczywiście Polaka. Powiedział, że Biuro Bezpieczeństwa Narodowego monitoruje sytuację, bada przebieg zdarzenia, i powiedział, że MSZ i MON będą być może interweniować w sprawie Polaka w trybie indywidualnym. To jest możliwe?

Znaczy powiem tak: ta sytuacja, która wydarzyła się na Ukrainie, jest zaskakująca, bo sytuacja porywania czy zatrzymywanie przedstawicieli OBWE zdarza się w krajach o bardzo niskim stopniu demokracji czy uporządkowania, to są naj... ja nie chcę tutaj... ale w takich krajach bardzo zagrożonych. I to, co się wydarzyło na Ukrainie, jest dużym zaskoczeniem. Służby polskie dyplomatyczne, wojskowe na pewno działają wspólnie ze służbami z innych krajów OBWE i podejmują wszystkie możliwe działania, żeby te osoby zostały uwolnione. Ale tak jak słusznie powiedzieli ministrowie w komunikacie, o tych sprawach, jak to jest robione, nie rozmawia się.

No tak, ale sytuacja jest coraz bardziej napięta i...

Znaczy ważne jest, żeby te osoby jak najszybciej uzyskały wolność, i taki jest cel działań naszych służb i na tym są skoncentrowane.

A jesteśmy w stanie powiedzieć, kiedy to może nastąpić?

Jak najszybciej, ale w takich sytuacjach mówienie o datach, terminach jest niemożliwe.

W takim razie to, co zapewne będzie jednym z częstszych tematów dzisiejszych komentarzy, tych czysto politycznych, tygodnik Wprost i artykuł, który dotyczy treści, które znalazły się w książce jednego z dziennikarzy, Michała Majewskiego, a sprawa dotyczy pieniędzy pożyczonych od niemieckiej CDU na założenie Kongresu Liberalno-Demokratycznego, taki mit założycielski i że podobno na mieszkania, podobno na samochody.

Znaczy ta sprawa i ten artykuł tak naprawdę dotyczy promocji książki Pawła Piskorskiego. Jest teraz czas kampanii wyborczej, Paweł Piskorski jest jednym z kandydatów do Europarlamentu i ja nie chciałabym prowadzić jego kampanii ani w radiu, ani w telewizji, ani promować tej książki. Nie czytałam jej, natomiast i czas ukazania się tego artykułu, i ten czas ukazania się książki nie jest przypadkowy, jest w samym takim najważniejszym punkcie kampanii i moim zdaniem chodzi o to, żeby zwrócić uwagę i na Pawła Piskorskiego, i na książkę.

Zapewne, politycy w ten sposób się reklamują, szczególnie ci, którzy w mediach bywają, tak jak Paweł Piskorski, troszkę mniej niż kiedyś miał to w zwyczaju jako bliski współpracownik...

Ale ciągle (...)

...Donalda Tuska i w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, i w Platformie Obywatelskiej. Ale samo zjawisko powstawania polskiej demokracji, powstawania partii politycznych, tego, skąd miały brać pieniądze na działalność, skoro wtedy nie było żadnego systemu dotacji ani...

To jest dyskusja o tym, jak w ogóle powstawały wiele lat temu i partie, i organizacje pozarządowe, jak się tworzyły podstawy demokracji. Natomiast z tego nie wynika, że szukamy tutaj mechanizmu, jak to powstawało, tylko to jest taka teza, żeby zaistnieć w mediach, i nie chciałabym tego komentować.

Jest jeszcze nie tylko kwestia finansowania KLD przez CDU, ale także obecności biznesu...

Ale ja mówię, ja nie będę komentowała tekstu ani książki Pawła Piskorskiego. Napisał książkę, każdy ma prawo tę książkę przeczytać. Rząd nie będzie odnosił się do promowania tej książki.

Ostatnie pytanie na ten temat: dlaczego, jak pisze dziennikarz, kiedy zadał pięć pytań dotyczących tego, co Paweł Piskorski opowiada, to ze strony gabinetu premiera nie uzyskał odpowiedzi?

No ale to nie są pytania do rządu, naprawdę... To nie są pytania do rządu, to są sprawy do odległej historii i na pewno rząd tym nie będzie się zajmował.

Dobrze, w takim razie my zajmijmy się czymś, co – jak pani powiedziała – towarzyszy takim publikacjom, czyli kampanii wyborczej, która już teraz wchodzi na ostatnią prostą absolutnie...

Jak ostatnie tygodnie już właściwie.

Ostatnie tygodnie. I tutaj sprawa, właściwie taki remanent, z którym mamy do czynienia w związku z 10. rocznicą wstąpienia Polska do Unii Europejskiej, czyli ten film, za który Platforma była krytykowana, film dotyczący tego 10-lecia, o którym opozycja mówi: ach, to jest kampania wyborcza i to jest absolutnie niedopuszczalne. Kiedy teraz pani patrzy na to, jak się ten film pojawia w telewizji, w innych mediach, jest pani zadowolona? Sądzi pani, że to był dobry środek komunikacji?

To znaczy to na pewno nie jest film Platformy Obywatelskiej, od tego... To jest materiał przygotowany przez Ministerstwo w ramach kampanii unijnych, która jest prowadzona co roku. Rzeczywiście tak jak powiedział premier, pierwszy raz w kampanii Unia Europejska wzbudziła emocje, może dlatego, że rzeczywiście... Mi się ten klip podoba, bo w takich paru sekundach pokazuje, jaką drogę przeszliśmy, jak się zmieniliśmy, jak staliśmy się nowoczesnym państwem. Na pewno postać pana McCartneya także wzbudza te emocje. Taki klip na pewno zwrócił uwagę na to, że zmieniliśmy się. Ale proszę zwrócić uwagę, że cała dyskusja jest nie o klipie, jaki on jest, co przedstawia, o czym mówi, tylko mówimy o pieniądzach, tak jak gdyby inne klipy czy inne kampanie robione nie kosztowały. Wszystkie kampanie kosztują, bo muszą kosztować.

Ale czy tyle, 7 milionów złotych nie sądzi pani...

Ale nie mówmy o siedmiu milionach, bo klip nie kosztował 7 milionów złotych. Kosztował tyle, ile kosztują tego rodzaju klipy, tym bardziej że trzeba było nabyć prawa do materiałów, bo to nie były oryginalne prawa robione przez rząd, trzeba było z materiałów archiwalnych... trzeba je było zakupić, a to są prawa. Natomiast co innego są emisje. I wszyscy doskonale wiemy, że emisje w mediach kosztują niezależnie od tego, jaką kampanię się robi. Więc mówmy uczciwie: spot nie kosztował tylu pieniędzy, a emisja, żeby dotarło to do Polaków, za to trzeba było zapłacić. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image