crop-4556qrQm7sJqeci_180x130-0.png

Ukróciłam nieco interesy wydawnicze. Przez ostatnie lata bujały tak wysoko, wysysając pieniądze z kieszeni rodziców, że postanowiłam położyć temu kres - mówi minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska.

"+Super Express+: - Chciałem zapytać, czy Polska jest najważniejsza?

Joanna Kluzik-Rostkowska: - Zawsze jest najważniejsza, a edukacja polskich dzieci jeszcze ważniejsza.

- Zniszczyła pani wiele interesów wydawniczych...

- Nie zniszczyłam, ale przycięłam im lekko skrzydła. Przez ostatnie lata bujały tak wysoko, wysysając pieniądze z kieszeni rodziców, że postanowiłam położyć temu kres.

- Mówimy o podręczniku dla klas 1-3, na razie jest podręcznik dla klas 1.

- I mam bardzo dobrą wiadomość dla rodziców pierwszoklasistów, którzy pójdą do szkół we wrześniu: nie będziecie ponosić żadnych kosztów podręczników ani do edukacji wczesnoszkolnej, ani podręcznika języka obcego, ani ewentualnych ćwiczeń dodatkowych. W następnych latach będę miała te dobre wiadomości dla kolejnych roczników.

- Ile zaoszczędzą rodzice?

- W kieszeniach rodziców zostanie z tego powodu 120 mln zł, czyli ponad 300 zł oszczędzi każda z rodzin.

- A docelowo?

- Podręczniki będą wieloletnie, finansowane z budżetu państwa i wypożyczane uczniom. Docelowo zostanie w kieszeniach rodziców ponad 840 milionów zł.

- Ma pani teraz mnóstwo wrogów w różnych wydawnictwach...

- I mam nadzieję, że mam też wielu przyjaciół wśród rodziców. Sama mam trójkę dzieci i wiem, że wydatek na początku roku szkolnego zwykle przekraczał 1000 zł. To poważna suma. Na pewno nie cieszy to wydawców i nie dziwię im się, ale naprawdę w ciągu ostatnich lat zarobili bardzo wiele.

- Przed wywiadem haniebnie wyciągnąłem od pani informację, że nie wszystkie pani dzieci chodzą do państwowej szkoły.

- Niepubliczne szkoły są dokładnie tak samo ważne jak publiczne...

- Dzieci minister edukacji nie chodzą jednak do państwowej szkoły.

- Wszystkie przeszły przez podstawówkę państwową, jedno jeszcze tam jest. Jedno dziecko jest w niepublicznym gimnazjum, jedno w niepublicznym liceum. Solidarność przed 1989 rokiem walczyła w podziemiu o niepubliczne szkolnictwo. I ma ono dokładnie taką samą rację bytu jak szkoły publiczne.

- Media informują, że "akcja podręcznik" ma kosztować 5 milionów zł, a kobieta, która napisała elementarz, otrzyma 134 792 zł...

- Brutto. I cieszę się, że pan to pytanie zadał, bo nie jest prawdą jakoby pani Maria Lorek miała te 5 milionów dostać.

- 134 tysiące zł. Strasznie dużo pieniędzy!

- To nie jest dużo pieniędzy za tak dużą pracę. Jedna z gazet pytała nawet wydawców i oni mówili, że to mało, że powinna dostać więcej.

- Ostatnio jedna pisarka narzekała publicznie, że napisała książkę i za honorarium może sobie iść na kolację.

- Może napisała po prostu nie najlepszą książkę?

- Po prostu?

-Książki są wyceniane bardzo różnie. Proszę porozmawiać z wydawcami, proszę zapytać, jakie płacą honoraria.

- Emocje budzi też to, że to zlecenie na podręcznik odbyło się bez przetargu.

- To jest zlecenie zgodnie z procedurą z wolnej ręki.

- Czyli bez przetargu.

- To zawarta w prawie procedura i mam przeświadczenie, że pan chcąc zatrudnić dziennikarzy, też chciałby sprawdzić, co oni potrafią, zanim pan to zrobi. (...)"

Cała rozmowa: "Super Express", Nr 96(6885), str. 4


bg Image