2014-04-22-16435.png

Nie chcemy, by amerykańscy żołnierze tylko przylecieli do Polski i tu tkwili, ale chcemy, by ćwiczyli z naszymi żołnierzami - powiedział Minister Obrony Narodowej, Tomasz Siemoniak.
Będą ćwiczenia z Amerykanami w Polsce - potwierdził Minister Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak. Nie chciał jednak ujawnić, ilu żołnierzy weźmie udział w tych ćwiczeniach, ani gdzie manewry będą miały miejsce. Mamy zaplanowaną z Amerykanami całą serię działań, które pokażą zaawansowaną obecność Amerykanów w Polsce i we wschodniej Europie - mówił minister. Zaapelował o odróżnianie na bieżąco odbywających się ćwiczeń polsko-amerykańskich od stałej obecności wojskowej USA w Polsce. Pracowaliśmy nad wariantami, co ma się wydarzyć w krótkim okresie - podkreślił. - Nie chcemy, by amerykańscy żołnierze tylko przylecieli do Polski i tu tkwili, ale chcemy, by ćwiczyli z naszymi żołnierzami - dodał.

Nie mylmy dwóch rzeczy: ćwiczeń, na których będzie mniej lub więcej żołnierzy i pewnych docelowych rozwiązań, nad którymi pracujemy. Nam zależy na obecności wojsk amerykańskich i w krótkim okresie to jest właśnie ta seria przedsięwzięć - podkreślił Tomasz Siemoniak. Tych wspólnych ćwiczeń będzie więcej niż chcieliśmy i to bardzo dobrze - stwierdził. Dodał, że podczas wizyty w Waszyngtonie wydał dyspozycje Szefowi Sztabu Generalnego, by zmienić radykalnie nasz własny program ćwiczeń. W czasie jego wizyty w Waszyngtonie uzgodniono też, że amerykańskie myśliwce, które przebywają w Polsce w ramach rotacyjnych ćwiczeń, mogą pozostać do końca roku. Tomasz Siemoniak nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył doniesieniom telewizji Fox News, która twierdzi, że tą stałą obecnością amerykańskich żołnierzy w Polsce ma być kompania rotacyjna licząca 130 żołnierzy.

Minister przyznał, że jednym z tematów jego wizyty w USA była kwestia dozbrojenia polskich myśliwców F-16 w pociski manewrujące. Według niego to kwestia zakończenia procedur i wyprodukowania pocisków. Takie 9 lat, jakie czekali na pociski Finowie, nam nie grozi. To kwestia jednego roku lub dwóch. Tomasz Siemoniak przyznał, że odczuwa zwrot USA w stronę Europy. Ja tak to oceniam, po całej serii rozmów, wydaje mi się, że następuje ten zwrot. Ameryka uznała, że Europa nie jest bezpieczna i że musi tu aktywnie powrócić, stąd wizyta Joe Bidena w Europie i cała seria przedsięwzięć amerykańskich, włączając w to wojskowe - mówił. - Ameryka wraca do Europy w tempie przyśpieszonym - podkreślił Minister Obrony Narodowej.

Minister odniósł się do wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera, który bronił Rosji, mówiąc, żeby "nie straszyć jej sankcjami". Wcześniej sprzeciwił się on obecności wojsk NATO w Polsce. Widać różnice między poszczególnymi państwami Unii Europejskiej. Są to różnice co do taktyki działania, a nie co do fundamentów - powiedział Minister. Wszyscy się zgadzają co do tego, że NATO, Unia, muszą działać, kwestia jest tylko, co robić w krótkim okresie - dodał.

Minister skomentował też kwestie Ukrainy i ostatniej strzelaniny pod Słowiańskiem. Sytuacja jest mało przejrzysta. Widać, że trwa wojna informacyjna, kto komu pokaże, że nie przestrzega porozumień genewskich. Sytuacja grozi wybuchem. Myślę, że taki jest sens wizyty wiceprezydenta USA: wsparcie dla Ukrainy - podkreślił Tomasz Siemoniak. Minister obrony ostrożnie podszedł do ostatniej strzelaniny pod Słowiańskiem, zauważając, że sprawa jest "szyta grubymi nićmi". Według niego to element wojny informacyjnej i "każdy może sobie wyrobić opinię po przedstawionych dowodach" na temat tej sprawy.

Źródło: tvn24.pl

bg Image