17072019_KGasiuk-Pihowicz_BBudka_big.png

"Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie dyscyplinarek dla sędziów to zły sygnał dla rządu PiS, ale dobry dla polskich obywateli, ponieważ KE broni europejskich i demokratycznych wartości" - mówili na konferencji posłowie Borys Budka i Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Komisja Europejska przeszła w środę do drugiego etapu postępowania o naruszenie prawa unijnego wobec Polski w sprawie nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów. To krok w kierunku skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Były minister sprawiedliwości Borys Budka powiedział na konferencji prasowej, że decyzja KE to "bardzo zły sygnał dla rządu PiS". "To tylko potwierdza, że ta antyunijna retoryka PiS niestety jest nadal obecna i staje się faktem. To niestety potwierdza, że PiS nie potrafi wyciągnąć żadnych wniosków z tego, co do tej pory było" - mówił poseł.

Wyraził przy tym pogląd, że środowy ruch Komisji Europejskiej to dowód na to, że wbrew zapewnieniom rządzących, "nie było i nie ma żadnej reformy wymiaru sprawiedliwości". "PiS wszystkimi zmianami, które do tej pory zostały dokonane, udowadnia, że nie rozumie na czym polega odrębność władzy sądowniczej. Wszystko, co do tej pory zostało zrobione, ma na celu podporządkowanie polskich sądów ministrowi sprawiedliwości, prokuratorowi generalnemu Zbigniewowi Ziobro" - powiedział Borys Budka.

Polityk przestrzegał też, że tego typu polityka Prawa i Sprawiedliwości może doprowadzić do nałożenia unijnych sankcji na nasz kraj, a finalnie - doprowadzić do wyprowadzenia Polski z UE.

Wiceszefowa Klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz mówiła, że procedura, którą prowadzi KE, jest w interesie polskich obywateli, ponieważ ma na celu obronę demokratycznych i europejskich wartości w naszym kraju. "Instytucje unijne stają na straży naszego prawa do sądów, w których rozstrzygać sprawy będą sędziowie, których nie można zastraszyć politycznie motywowaną dyscyplinarką" - powiedziała posłanka PO-KO.

Komisja Europejska wszczęła postępowanie o naruszenie prawa UE 3 kwietnia. Jej zdaniem rozwiązania przyjęte przez władze w Warszawie podważają niezawisłość polskich sędziów, nie zapewniając niezbędnych gwarancji pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą, wymaganych zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Polski rząd dostał dwa miesiące na udzielenie szczegółowych wyjaśnień. W związku z tym, że KE uznała je za niesatysfakcjonujące, Komisja przeszła do drugiego etapu postępowania, wysyłając uzasadnioną opinię, czyli formalne wezwanie do zapewnienia zgodności z prawem UE.

Zgodnie z tą procedurą jeśli państwo członkowskie nie skoryguje naruszenia przepisów, Komisja może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

 

wł/pap


bg Image