19062019_JGrabiec_RKropiwnicki_big.png

"Wojewódzkie fundusze ochrony środowiska nie radzą sobie z obsługą programu +Czyste powietrze+, ich zadanie powinny przejąć samorządy, ponieważ zagrożone są środki z UE na ten program" - 

Na konferencji w Sejmie poseł Robert Kropiwnicki powiedział, że tak naprawdę nie ma polityki ekologicznej rządu PiS, ponieważ jego sztandarowy program "Czyste powietrze" właściwie nie działa. Jak mówił, w ramach programu dotychczas złożono 58 tys. wniosków, a rozpatrzono tylko 13 tys. Zdaniem Kropiwnickiego rocznie powinno być rozpatrywanych ok. 400 tys. wniosków, aby program zaczął przynosić efekty.

"Ten program ma zagrożone finansowe ze środków UE, ponieważ Komisja Europejska domaga się jego zdecentralizowania" - powiedział Robert Kropiwnicki.

Jak wyjaśnił, w ramach programu "Czyste powietrze" tylko oddziały Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska mogą przyjmować i rozpatrywać wnioski. "To jest długotrwała i żmudna procedura, a WFOŚ kompletnie sobie z tym nie radzą, ponieważ one nigdy nie rozpatrywały indywidualnych wniosków" - powiedział poseł Kropiwnicki.

Dlatego, jak mówił, to samorządy powinny zajmować się obsługą programu "Czyste powietrze". "Samorządy mają już doświadczenie w obsługiwaniu inwestycji ekologicznych osób prywatnych (...). Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska powinien te pieniądze dać samorządom tak, żeby to one występowały do osób fizycznych i wtedy te pieniądze (z programu) będą wydatkowane" - powiedział Kropiwnicki.

Mówił, że obecnie zagrożone jest ok. 30 mld zł dotacji z UE na program "Czyste powietrze".

"Polska nie wyda tych pieniędzy w tym trybie realizowanym przez ministra ochrony środowiska, dlatego domagamy się decentralizowania tego programu, tak żeby pieniądze szybciej trafiały do mieszkańców, żeby każdy kto chce przeprowadzić w swoim domu inwestycję ekologiczną, która polega na wymianie pieca, dociepleniu domu czy wymianie stropów będzie szybciej mógł uzyskać dofinansowanie niż poprzez żmudną procedurę WFOŚ" - powiedział poseł Robert Kropiwnicki.

Z kolei Jan Grabiec podkreślił, że w Polsce mamy kolejną falę płonących składowisk śmieci, ponieważ polskie instalacje przeznaczone do utylizacji nie są przygotowane na przetworzenie tak dużej ilości śmieci. "Ilość oficjalnego importu śmieci do Polski w ub. roku trzykrotnie przekroczyła ilość tego importu w 2015 roku" - powiedział poseł Grabiec.

"Nie dość, że jesteśmy truci przez rosyjski węgiel (...), nie dość, że nici z programu miliona aut elektrycznych ogłaszanego przez premiera Morawieckiego, to jeszcze okazuje się, że importujemy z całej Europy i z Afryki śmieci, które płoną nielegalnie na składowiskach. To jest całkowite fiasko rządowego programu, to jest działanie na szkodę Polaków" - mówił rzecznik prasowy.

"Wzywamy premiera Morawieckiego do realnych działań, do przekazania środków unijnych samorządom i do przedstawienia na najbliższym posiedzeniu Sejmu informacji nt. realnych działań, które rząd powinien podjąć" - dodał.

Robert Kropiwnicki powiedział też na konferencji prasowej, że do tej pory nie został przedstawiony żaden raport na temat ubiegłorocznych pożarów wysypisk śmieci, a mamy do czynienia z kolejnymi takimi przypadkami. Podkreślił, że Platforma Obywatelska domaga się jasnych informacji nt. fali pożarów składowisk śmieci.

wł/pap


bg Image