14062019_MKidawa-Boska_Iledziska-Katarasiska_big.png

"W komisji kultury nie zapadło rozstrzygnięcie w sprawie sprawozdania KRRiT za 2018 rok, ale w Sejmie powinna się odbyć debata nad tym sprawozdaniem; wszyscy powinni dowiedzieć się dlaczego taki był werdykt w komisji. PiS boi się prawdy o mediach publicznych" - mówiły na konferencji prasowej posłanki Małgorzata Kidawa-Błońska i Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Zgodnie z pierwotnym porządkiem zakończonego już posiedzenia Sejmu, w czwartek miała odbyć się debata nad sprawozdaniem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z działalności w 2018 r.

We wtorek ws. sprawozdania zebrała się sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu. W głosowaniu ws. rekomendowania Sejmowi przyjęcia sprawozdania tylu samo posłów zagłosowało za, co i przeciw wydaniu takiej rekomendacji, przy jednym głosie wstrzymującym się. Prowadzący obrady wiceprzewodniczący komisji Piotr Babinetz (PiS) stwierdził, że zgodnie z przepisami w takiej sytuacji rozstrzygający jest głos prowadzącego obrady; ogłosił, że komisja rekomenduje Sejmowi przyjęcie sprawozdania.

Ostatecznie jednak punkt dotyczący sprawozdania KRRiT za ubiegły rok został zdjęty z porządku obrad Sejmu.

Zasiadająca w komisji kultury wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że na posiedzeniu komisji kultury "była patowa sytuacja, bo 10 głosów było przeciw (zarekomendowaniu Sejmowi przyjęcia sprawozdania) i 10 głosów było za". "Czyli nie było większości, żeby przyjąć sprawozdanie, i nie było większości, żeby odrzucić" - zaznaczyła.

Małgorzata Kidawa-Błońska uważa, że Sejm powinien w tym tygodniu zająć się sprawozdaniem KRRiT. "Poseł sprawozdawca powinien powiedzieć, że sprawozdanie nie zostało rozstrzygnięte i powinniśmy na sali sejmowej to procedować, i potem powinno być głosowanie. Powinniśmy dyskutować, wszyscy powinni dowiedzieć się, o czym rozmawialiśmy i dlaczego taki był werdykt w komisji". "Nagle okazało się, że ten punkt został zdjęty z porządku obrad. To znaczy, że przedstawiciele PiS, że telewizja publiczna nie chce, żeby ta debata odbyła się na sali plenarnej, żebyśmy mogli użyć naszych argumentów, przedstawić raporty. Czyli najprościej skasować punkt z porządku obrad" - powiedziała wicemarszałek Sejmu.

 

Wiceprzewodnicząca Komisji Kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska mówiła, że nie dziwi się, iż zdjęto ten punkt z porządku obrad izby. "Był dzień sukcesu, euforii, było święto: prezydent Andrzej Duda i prezydent Donald Trump układają nową geopolitykę świata, a tutaj na sali sejmowej byłaby dyskusja o tym jak organ konstytucyjny KRRiT łamie konstytucję, łamie prawo. Jak właściwie brak działań, zaniechania i błędne działania Krajowej Rady są działaniami, które się kwalifikują na salę sądową, bo łamanie ustaw przez organ konstytucyjny jest de facto przestępstwem" - podkreśliła.

Według Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej podczas posiedzenia Komisji Kultury była mowa o tym jak telewizja publiczna "kłamie, manipuluje, prowadzi oszczerczą kampanię, zarówno przy pomocy doboru informacji, uczestnictwa bezpośredniego w kampanii wyborczej opcji rządzącej, jak poprzez język deprecjonuje opozycję". "Otóż ten 1,3 mld złotych jakie chojną ręką w zeszłym roku poszło na konto telewizji publicznej, to de facto zasiliło finanse kampanii wyborczej PiS, taka jest prawda" - powiedziała posłanka. "Rządzący boją się prawdy o mediach publicznych, a zwłaszcza - powiem szczerze - o telewizji publicznej" - podkreśliła.

wł/pap


bg Image