10062019_TSiemoniak_MKierwiski_big.png

"Marek Falenta może sobie pozwolić na wiele, nawet na szantaż wobec prezydenta i publiczne grożenie premierowi. Może to oznaczać, że posiada dokumenty, które są nie po myśli obecnemu obozowi rządzącemu" - mówili na konferencji prasowej posłowie Tomasz Siemoniak i Marcin Kierwiński.

W poniedziałek "Rzeczpospolita" poinformowała, że Marek Falenta - biznesmen skazany w aferze podsłuchowej - napisał we wniosku do prezydenta Andrzeja Dudy, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, "kto za nim stał". "Falenta przedstawia się w nim jako osoba lojalna wobec PiS i CBA, której obiecano bezkarność za odsunięcie Platformy Obywatelskiej od władzy" - pisze "Rz". We wniosku Falenta miał napisać, że choć "zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic, i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji".

"Obiecali wiele korzyści i łupów politycznych. Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście. Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły" - miał napisać Falenta.

Do sprawy odnieśli się na poniedziałkowej konferencji prasowej posłowie Tomasz Siemoniak i Marcin Kierwiński.

Tomasz Siemoniak podkreślił, że od pięciu lat na polską politykę negatywnie wpływa afera podsłuchowa. "Dokładnie w czerwcu 2014 roku po raz pierwszy pojawiły się materiały pochodzące z nielegalnych nagrań, zaczęły wpływać na to, co się dzieje w polskiej polityce, na skład rządu. Zapewne też i na kolejne wyniki wyborcze" - podkreślił poseł.

Według niego, "sprawa ta kładzie się ogromnym cieniem na obecnym obozie rządzącym", ponieważ - jak mówił - "nie zostały wyjaśnione różne powiązania polityków i urzędników obecnego obozu władzy z osobami zaangażowanymi w tę aferę".

Zdaniem Tomasza Siemoniaka informacje ujawnione przez "Rzeczpospolitą" powinny być "wstrząsem dla opinii publicznej". "Otóż skazany w aferze podsłuchowej szantażuje prezydenta Rzeczypospolitej grożąc mu, że jeżeli nie będzie ułaskawiony, a uważa się za osobę współpracującą z PiS, to ujawni, kto za nim stał, kto był jego mocodawcą".

Zdaniem byłego wicepremiera "samo w sobie to szantażowanie jest przestępstwem". "Spodziewamy się, że prokuratura podejmie z urzędu czynności w tej kwestii. Nie może być nikt, a zwłaszcza głowa państwa - ani publicznie, ani nie publicznie - szantażowana" - ocenił Tomasz Siemoniak.

"Te działania, które były podejmowane w ostatnim czasie, prokuratura, która chciała kary w zawieszeniu dla pana Falenty, niemrawa policja, która go szukała i tak naprawdę pod naciskiem opinii publicznej dopiero został odnaleziony w Hiszpanii. Wszystko to pokazuje, że PiS ma ewidentnie coś na sumieniu w tej sprawie. I dlatego będziemy domagali się wyjaśnień, będziemy domagali się rzetelnego działania organów państwowych" - mówił poseł.

Poseł Marcin Kierwiński poinformował, że w kontekście tych informacji, będzie żądać na tym posiedzeniu Sejmu "informacji pana prokuratora generalnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego co zrobiono, gdy list pana Falenty wpłynął do Kancelarii Prezydenta".

"Nie może być tak, że osoby skazane szantażują najważniejszych polityków" - podkreślił. "Nie może być tak, że osoby skazane zwracają się do najważniejszych polityków mówiąc, że albo uzyskają ułaskawienie, albo wyciągną kolejne kompromitujące obóz władzy materiały" - dodał Marcin Kierwiński. "W tej sprawie widać, że państwo rządzone przez PiS zachowuje się kompletnie indolentnie" - ocenił poseł.

Według Marcina Kierwińskiego okazuje się, że "przez ponad półtora miesiąca prokuratura dziwnym trafem tego tematu nie dostrzegała". "Czy to znowu jest przypadek? Czy znowu jest przypadkiem to, że gdy sprawa dotyczy pana Falenty obóz władzy chowa się i udaje, że tematu nie ma" - pytał poseł.

"Ta sprawa wymaga wyjaśnienia, ta sprawa wymaga dogłębnej analizy, ta sprawa wymaga tego, aby opinia publiczna dowiedziała się wreszcie, kto stał za aferą podsłuchową. Kto z ważnych polityków w Polsce mógł mieć wpływ na aferę podsłuchową. Kto z ważnych polityków w Polsce mógł grać taśmami po to, aby destabilizować sytuację w kraju. Tego typu działania, jeżeli by się potwierdziły miałyby pełne znamiona nielegalnego wpływania na system polityczny w Polsce" - podkreślił poseł Marcin Kierwiński.

wł/pap


bg Image