7062019_GLenartowicz_SGawowski_big.png

"Ministrowie Prawa i Sprawiedliwości nie mają zielonego pojęcia co to znaczy chronić przyrodę, co to znaczy gatunek ściśle chroniony, co to znaczy dbać o środowisko naturalne. Apelujemy, a wręcz żądamy, żeby zaprzestać opowiadania bzdur, które daleko odbiegają od prawdy" - mówili na konferencji prasowej posłowie Klubu Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska.

Jan Ardanowski mówił podczas czwartkowej konferencji prasowej pt. "Rola izb rolniczych w kształtowaniu i realizacji polityki rolnej państwa" o potrzebie wpisania żubrów i bobrów na listę zwierząt jadalnych. Minister chciałby w ten sposób regulować populację zwierząt, aby nie dopuszczać do - jego zdaniem - szkodzącej rolnictwu nadmiernej koncentracji i populacji tych zwierząt.

Do tej wypowiedzi odnieśli się na konferencji prasowej posłowie z sejmowej Komisji Ochrony Środowiska. Politycy uznali wypowiedź szefa MRiRW za "kuriozalną" i będącą efektem panujących od kilku dni w Polsce upałów.

Gabriela Lenartowicz ironizowała, że minister Ardanowski "zabrał się" za temat odstrzału chronionych gatunków zwierząt "od kuchni".

"Uważa, że wzmacniając atrakcyjność łowów na zwierzętach chronionych, poprzez uznanie mięsa żubrzego i bobrzego za kulinarne, a w drugim przypadku za afrodyzjak, zmusi myśliwych do odstrzału, bo okazuje się, że nie wystarczą zgody wydawane dość swobodnie i liczne pozwolenia na odstrzał zwierząt chronionych" - mówiła posłanka. "Kuriozum jak na konstytucyjnego ministra, tylko upałami mogę tę kwestię wytłumaczyć" - dodała Gabriela Lenartowicz.

Stanisław Gawłowski zarzucił Prawu i Sprawiedliwości niszczenie środowiska naturalnego; przypomniał m.in. decyzję byłego już ministra środowiska Jana Szyszki dotyczącą wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. "Pan minister rolnictwa stał się szamanem, znachorem. Mówi o afrodyzjakach i mówi to na poważnie. Normalnie powiedziałbym, że to są +dyrdymały+, ale w tym przypadku raczej +ardanały+, bo są to rzeczy opowiadane kompletnie od rzeczy" - ocenił poseł.

Poseł Stanisław Gawłowski, który pełnił funkcję wiceministra środowiska, przekonywał, że mięso bobrze nie ma właściwości afrodyzjaku. "Bóbr jest zwierzęciem chronionym. Nawet jeżeli w Polsce w niektórych obszarach bóbr występuje w nadmiarze i nawet jeżeli ma negatywny wpływ na infrastrukturę dotyczącą ochrony przed powodzią, to te sprawy da się rozwiązywać inaczej" - mówił przewodniczący sejmowej Komisji Ochrony środowiska.

Dodał, że w "cywilizowanych krajach" montuje się choćby siatki przeciwbobrowe, a nie zachęca do odstrzału tych zwierząt.

wł/pap


bg Image