15052019_KGasiuk-Pihowicz_BBudka_big.png

"Ponownie domagamy się odwołania Stanisława Piotrowicza z funkcji szef komisji sprawiedliwości zarzucając, który przed laty bronił księdza pedofila z Tylawy" - mówili Kamila Gasiuk-Pihowicz i Borys Budka.

Na początku środowego posiedzenia Sejmu posłowie Kamila Gasiuk-Pihowicz oraz Borys Budka wnioskowali o przerwę w posiedzeniu Sejmu, domagając się odwołania z funkcji szef komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza.

Posłowie w głosowaniu odrzucili wniosek o przerwę w obradach. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zapowiedział jednocześnie, że złoży do Prezydium Sejmu wniosek o skierowanie do komisji etyki sprawy wystąpienia Borysa Budki.

"Niestety standardy PiS są takie, że zamiast doprowadzić do tego, by przewodniczący komisji sprawiedliwości złożył dymisję z tego stanowiska, to niestety chcą nas, posłów opozycji karać za mówienie prawdy" - mówił Borys Budka.

Kamila Gasiuk-Pihowicz wyraziła pogląd, że "PiS daje zielone światło do lekceważenia pedofilii". "Bo jak inaczej rozumieć całkowity brak działań w odniesieniu do posła PiS, prokuratora, pana Piotrowicza?" - pytała.

"Jak można dopuścić do takiej sytuacji, aby osoba lekceważąca problem pedofilii była w życiu publicznym? To jest prosta sytuacja: albo walczymy wszystkimi dostępnymi środkami z pedofilią albo dajemy jej zielone światło, lekceważąc ten problem i wypowiadając się w sposób broniący w stosunku do osób, które tak dramatyczne zbrodnie popełniły" - podkreślała posłanka.

wł/pap


bg Image