18032019_RThun_JGrabiec_big.png

"Jeden ze sprawców symbolicznej egzekucji na europosłach PO wciąż pracuje w jednym z sądów - podkreślił w poniedziałek rzecznik PO Jan Grabiec. Apelujemy do Zbigniewa Ziobry o podjęcie działań, aby osoba ta stanęła przed wymiarem sprawiedliwości, a nie była jego pracownikiem" - mówili na konferencji prasowej Róża Thun i Jan Grabiec.

W listopadzie 2017 r. na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, zgromadziło się – według policji - ok. 70 przedstawicieli środowisk narodowych. Zgromadzenie zgłoszono pod nazwą "Stop współczesnej Targowicy". Organizatorzy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce: Michała Boniego, Danuty Huebner, Danuty Jazłowieckiej, Barbary Kudryckiej, Julii Pitery i Róży Thun. To ich zdjęcia narodowcy zawiesili na szubienicach.

Kilka dni później katowicka prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem art. 119 Kodeksu karnego.

Na początku marca pojawiła się informacją, że Jakub Kalus, jeden z uczestników symbolicznej egzekucji na europosłach PO pracował w resorcie sprawiedliwości w obsłudze komisji weryfikacyjnej. Posłowie apelowali do szefa Ministerstwa Sprawiedliwości, aby "oczyścił" resort z narodowców.

Rzecznik prasowy Jan Grabiec mówił w poniedziałek podczas konferencji prasowej w Sejmie, że Kalus, mimo ujawnienia, że brał udział w symbolicznej egzekucji, nie stracił pracy w wymiarze sprawiedliwości i nadal pracuje w jednym z sądów. Według posła, podczas zgromadzenia w Katowicach w listopadzie 2017 r. "wzywano do używana przemocy w życiu publicznym" oraz "stosowano symboliczną przemoc".

"Nie można zgadzać się na to, by przemoc stałą się metodo politycznego działania" - oświadczył. Poseł Grabiec ponowił apel do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o to by podjął działania, aby osoba ta "stanęła przed wymiarem sprawiedliwości, a nie była jego pracownikiem".

Deputowana do Parlamentu Europejskiego Róża Thun oceniła, że sprawcy symbolicznej egzekucji "są chronieni". Według niej, śledztwo prowadzone w tej sprawie przez prokuratur jest zbyt przewlekłe.

wł/pap


bg Image