5032019_RGrupiski_KSzumilas_big.png

"Dobry kapitan opuszcza statek ostatni. Pani minister chce uciec przed pierwszym września, ale nie uda jej się uciec przed ósmym kwietnia. Powinna zrobić wszystko, żeby nauczyciele ósmego kwietnia poszli do pracy" - mówili na konferencji prasowej posłowie Krystyna Szumilas i Rafał Grupiński.

W poniedziałek prezes ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że prezydium Zarządu Głównego ZNP zdecydowało o rozpoczęciu 8 kwietnia strajku w szkołach i innych placówkach oświatowych, w których - w wyniku referendum - uzyskana będzie zgoda na jego przeprowadzenie. Związek domaga się wzrostu wynagrodzeń nauczycieli i pracowników oświaty niebędących nauczycielami o 1000 zł. Strajk ma rozpocząć się 8 kwietnia i ma być bezterminowy - decyzję o terminie jego zakończenia ma podjąć prezydium Zarządu Głównego ZNP.

Była minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas powiedziała, że mamy dziś do czynienia z dramatyczną sytuacją, która wymaga nadzwyczajnej interwencji premiera i decyzji rządu. "Rząd mówił przez wiele miesięcy nauczycielom, że nie ma pieniędzy w budżecie. Dzisiaj nauczyciele usłyszeli, że znalazło się 40 mld zł na programy socjalne, natomiast nie usłyszeli o tym, że znalazły się jakiekolwiek pieniądze na dodatkowe podwyżki dla nauczycieli. Bo tymi podwyżkami, którymi chwali się pani minister co najwyżej można zasypać dziurę inflacyjną" - oceniła posłanka.

Krystyna Szumilas powiedziała też o bierności minister edukacji i premiera. "Pani minister Zalewska przekonuje, że wszystko jest w idealnym porządku, że w szkołach nic się nie dzieje, a tymczasem rodzice i nauczyciele boją się o swoją przyszłość, o przyszłość młodzieży, szkół, swoich zarobków" - mówiła Krystyna Szumilas.

Jej zdaniem, planowane przez resort edukacji podwyżki nie doprowadzą do godnej płacy nauczyciela. "Oczekujemy od pani minister i premiera poważnego potraktowania sytuacji, która dzisiaj dzieje się w oświacie, czyli natychmiastowego zaproszenia nauczycieli na rozmowy" - dodała Krystyna Szumilas.

Mówiła też o tym, że minister Zalewska przestała się już interesować polską edukacją, a myśli tylko o kandydowaniu do Parlamentu Europejskiego. "Ja wiem, że pani minister Zalewska myśli o tym, że ma już bilet do Brukseli w kieszeni i nie interesuje jej sytuacja w edukacji, bardziej dba o własną kieszeń, niż o to, co stanie się z naszymi dziećmi i młodzieżą. To jest karygodne. Dobry kapitan opuszcza statek ostatni. Pani minister chce uciec przed 1. września, chce uciec przed konsekwencjami swoich reform, ale nie uda jej się uciec przed 8 kwietnia" - powiedziała była szefowa MEN.

Przewodniczący sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży powiedział, że rząd znajduje pieniądze na realizację obietnic w sytuacji, kiedy PiS ma kłopoty i chce odwrócić uwagę opinii publicznej. "Mamy do czynienia z rządem, który chętnie rozbija się limuzynami po całej Polsce, a premier nie potrafi znaleźć czasu na rozmowy z nauczycielami. To bardzo znamienne, że kiedy wprowadzaliśmy poprawki do budżetu w styczniu po to, żeby znalazły się pieniądze na podwyżki na nauczycieli, to PiS wszystkie je odrzucił. Ale kiedy przyszły kłopoty z aferą Kaczyńskiego, to nagle znalazło się 40 mld zł i nagle PiS poczuł się wrażliwy społecznie. Spotkaliśmy się po Komisji Edukacji na prośbę związków zawodowych, które za naszym pośrednictwem, po raz kolejny poprosiły pana premiera o spotkanie. Dzisiaj jest pierwszy dzień referendum w szkołach, 8 kwietnia najprawdopodobniej rozpocznie się generalny strajk, powinniśmy go uniknąć, ale warunkiem jest wysłuchanie związkowców i nauczycieli przez rząd. Wystarczy, że znajdzie zaledwie 1/10 sumy, którą nagle znalazł na obietnice socjalne" - mówił Rafał Grupiński.

Powiedział także o fatalnych skutkach źle przeprowadzonej reformy edukacji. "Sytuacja jest bardzo poważna, a koszty reformy są ogromne. Prezydenci miast, które zostały dotknięte ogromnymi kosztami likwidacji gimnazjów i reorganizacji szkół, przygotowują się do pozwu zbiorowego przeciwko ministrowi edukacji. Mamy katastrofę jeśli chodzi o klasy dwujęzyczne. Pani Zalewska dokonała w polskiej oświacie ogromnych zmian, ale niezwykle szkodliwych. Powinna wziąć odpowiedzialność za to co się stało, a nie uciekać do Brukseli" - powiedział Rafał Grupiński.

wł/pap


bg Image