19022019_AMyrcha_AMarchewka_big.png

"Premier Mateusz Morawiecki kłamie mówiąc, że składki ZUS spadają. Z tzw. małego ZUS-u może skorzystać tylko 9 procent przedsiębiorców, a blisko 1,4 mln osób prowadzących działalność gospodarczą w Polsce musi zapłacić wyższe składki niż rok temu" - mówili na konferencji prasowej posłowie Arkadiusz Myrcha i Arkadiusz Marchewka.

W poniedziałek szef rządu odwiedził trzy województwa, gdzie podsumowywał tzw. piątkę Morawieckiego - pięć projektów rządowych zapowiedzianych przez niego na konwencji PiS w kwietniu ub.r.

Jednym z programów wchodzących do tzw. piątki Morawieckiego jest mały ZUS dla małych firm. Z małego ZUS-u, który obowiązuje od 1 stycznia br., mogą skorzystać osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, których roczne przychody nie przekraczają 30-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Dzięki temu najmniejsi przedsiębiorcy mogą odprowadzać składki na ubezpieczenie społeczne adekwatne do swoich przychodów, a nie – jak dotychczas – w wysokości ponad 1200 zł miesięcznie.

Na wtorkowej konferencji prasowej poseł Arkadiusz Myrcha powiedział, że premier Morawiecki kłamie. "Pan premier Morawiecki pozwolił sobie na absolutnie fałszywe stwierdzenie, jakoby ZUS dla przedsiębiorców spadał i dzięki staraniom rządu PiS, ten ZUS musieliby płacić coraz mniejszy. To ordynarne kłamstwo" - oświadczył Arkadiusz Myrcha.

Poseł Arkadiusz Marchewka zwracał uwagę, że z małego ZUS-u korzysta zaledwie 9 proc. przedsiębiorców z ponad 1,5 mln osób prowadzących działalność gospodarczą w Polsce. Polityk wskazywał, że z mniejszych składek nie może skorzystać blisko 1,4 mln przedsiębiorców. "Można powiedzieć, że mały ZUS nazywa się małym ZUS-em, bo obejmuje bardzo małą grupę" - ocenił.

"Co więcej, to nie jest tak jak mówi premier Morawiecki, że składki spadają. Składki w porównaniu do ubiegłego roku wzrosły. W tym roku przedsiębiorcy muszę zapłacić 1316,97 zł składek ZUS, natomiast rok temu musieli zapłacić 1228,70 zł. To niecałe 100 zł więcej niż rok temu" - wskazywał poseł Marchewka.

"Pytamy premiera Morawieckiego, gdzie jest to, o czym mówi? Jeżeli porównujemy fakty i liczby do tego, co opowiada premier Morawiecki, to okazuje się, że sprawa zupełnie inaczej wygląda, a premier używa danych, które są dla niego wygodne" - dodał poseł Arkadiusz Marchewka.

wł/pap


bg Image