18022019_KGasiuk-Pihowicz_BBudka_AMyrcha_big.png

"Prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry służy realizacji interesów rządzących, a nie rządzonych. Dokonane przez Ziobrę przesunięcia kadrowe w prokuraturze tworzą system dający możliwość wywierania nacisków na poszczególnych prokuratorów" - mówili na konferencji prasowej Kamila Gasiuk-Pihowicz i Borys Budka.

W poniedziałek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka zaopiniuje poselski wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Wniosek został złożony przez posłów PO-KO w Sejmie 8 stycznia. Wnioskodawcy zarzucają ministrowi m.in. niedopełnianie obowiązków oraz przekraczanie uprawnień ws. afer SKOK oraz KNF, a także działanie zmierzające do wyprowadzenia Polski z UE.

Kamila Gasiuk-Pihowicz mówiła na konferencji prasowej, że prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry została sprowadzona do "czegoś pomiędzy agencją czarnego PR-u, a narzędziem do realizowania politycznych celów PiS-u. W Polsce prokuratura zapewnia bezpieczeństwo rządzącym, a nie rządzonym" - mówiła wiceprzewodnicząca Klubu.

"Trudno oprzeć się wrażeniu, że tempo działania, skala zaangażowania czy cele pracy prokuratorów zależą dzisiaj od interesów partii rządzącej. Prokuratura Zbigniewa Ziobry przez tydzień zastanawiała się nad tym, co zrobić z aferą KNF, zanim rozpoczęła jakiekolwiek czynności w tej największej, korupcyjnej aferze po 1989 r. Jakie są efekty pracy prokuratury ws. taśmy Kaczyńskiego? Otóż jedynym efektem są pytania czy Zbigniew Ziobro zapoznał Jarosława Kaczyńskiego z zeznaniami głównego poszkodowanego, w sprawie którego kontrolowana przez prezesa PiS spółka nie zapłaciła wynagrodzenia" - powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Posłanka stwierdziła też, że dokonane przez Ziobrę przesunięcia kadrowe w prokuraturze tworzą system, dający możliwość wywierania nacisków na poszczególnych prokuratorów. "Spośród 6100 prokuratorów i asesorów wymieniono aż 1000 osób funkcyjnych" - wskazywała. "Chciałabym też zwrócić uwagę, że przy dramatycznym spadku efektywności w działaniach prokuratury, rośnie tym samym o pół miliarda złotych budżet prokuratury, ktoś musi za to odpowiedzieć" - dodała.

Były minister sprawiedliwości Borys Budka zwracał uwagę, że w minionym tygodniu doszło do spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobro w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dziennik "Fakt", który poinformował o tym spotkaniu spekulował, że dotyczyło ono podjęcia decyzji, czy rozpocząć śledztwo w sprawie doniesień do prokuratury austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, w sprawie inwestycji w Warszawie spółki Srebrna. W czwartek Ziobro zapewnił, że prezes PiS nie zapoznał się z aktami sprawy austriackiego biznesmena podczas wizyty w resorcie sprawiedliwości.

Zdaniem Borysa Budki takie spotkanie to "patologiczna sytuacja". "W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, w której polityk może wydać każdemu prokuratorowi w Polsce dowolne polecenie. Co więcej, może również wydawać takie polecenia służbom, które są odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo, może również zlecać czynności operacyjne. To prowadzi do sytuacji, w której prokurator generalny, ale zarazem poseł otrzymał narzędzie nieznane żadnemu demokratycznemu państwu w Europie" - mówił.

Poseł Borys Budka zaapelował do parlamentarzystów, by rozliczyli "trzy lata bardzo złej zmiany w prokuraturze" i co za tym idzie, by doszło do niezwłocznego odwołania Ziobry z jego funkcji.

wł/pap


bg Image