14022019_AHalicki_PZalewski_big.png

"Konferencja bliskowschodnia, która odbywa się w Warszawie, przyniesie nam same straty i zagrozi naszej pozycji międzynarodowej, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także w Unii Europejskiej" - mówili na konferencji prasowej Andrzej Halicki i Paweł Zalewski.

Andrzej Halicki podkreślił, że celem i wyzwaniem jest na pewno pokój na Bliskim Wschodzie, ale "konferencja ma wymiar jednostronny. My widzimy w konferencji same straty".

"Wynika to między innymi z nieobecności wyższego szczebla dyplomatycznego przedstawicieli państw Unii Europejskiej. Ten dystans po przebiegu dzisiejszej konferencji raczej będzie jeszcze większy a nie mniejszy, a to przecież Polska mogłaby być pomostem pomiędzy tymi dwoma różnymi dzisiaj stanowiskami - jeżeli chodzi o koncepcje budowaniu ładu czy porozumienia na Bliskim Wschodzie" - powiedział wiceprzewodniczący Klubu.

"Nieobecność kluczowych delegacji, bo jeżeli ma być dialog, to muszą być strony sporu, także nie buduje możliwości wyjścia z pozytywną konkluzją po tej konferencji" - ocenił Andrzej Halicki.

Paweł Zalewski mówił, że "to jest konferencja, która przyniesie nam same straty i zagrozi naszej pozycji międzynarodowej, nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także w Unii Europejskiej". "Wiceprezydent Pence zdefiniował jej cel jednoznacznie - chodzi o zbudowanie koalicji krajów, które będą popierały amerykański punkt widzenia na Bliskim Wschodzie" - zauważył.

"Dostrzegamy zagrożenie dla pokoju ze strony Iranu, natomiast pytanie, czy rzeczywiście tą drogą jesteśmy w stanie rozwiązać tam jakikolwiek problem?" - pytał Paweł Zalewski.

Były eurodeputowany podkreślił także, że "narodowy interes Polski jest jeden - chodzi o to, żeby Zachód działał razem, aby Stany Zjednoczone działały razem z Unią Europejską". Jak ocenił, to jest warunek, który musi być spełniony "aby był pokój w Europie, ale także, aby był pokój na Bliskim Wschodzie".

wł/pap


bg Image