11022019_AHalicki_PZalewski_big.png

"PiS za punkt honoru postawił sobie zablokowanie gazociągu Nord Stream 2, ale przyjęta dyrektywa w zasadzie legitymizuje jego powstanie. Bezpieczeństwo Polski, rozwój gospodarczy i cywilizacyjny zależne są od naszej pozycji w Europie, której PiS nie potrafi budować" - mówili na konferencji prasowej Andrzej Halicki i Paweł Zalewski.

Ambasadorowie krajów członkowskich przyjęli w piątek w Brukseli mandat do rozmów ws. nowelizacji dyrektywy gazowej, która dotyczy gazociągu Nord Stream 2. Stanowisko Rady UE zawęża stosowanie regulacji, tak że w konsekwencji Nord Stream 2 miałby być objęty unijnym prawem tylko na wodach terytorialnych Niemiec.

Warunki prawne dla pozostałej części gazociągu musiałyby zostać wynegocjowane przez Niemcy z Rosją w ramach międzyrządowej umowy. Na treść tego porozumienia musiałaby się jednak zgodzić Komisja Europejska, która - jak wskazują dyplomaci z krajów przeciwnych Nord Stream 2 - będzie musiała kierować się przy tej ocenie unijnym prawem.

"W efekcie marginalizacji pozycji Polski w UE, w efekcie braku możliwości, umiejętności i chęci budowania przez PiS koalicji w UE, ta dyrektywa jest bardzo szkodliwa, ponieważ zamiast blokować projekt Nord Stream II, legitymizuje jego istnienie oraz czyni z niemieckiego rządu jedynego regulatora, który będzie decydował o warunkach funkcjonowania tego gazociągu" - mówił na konferencji prasowej Paweł Zalewski.

"To wielka porażka Polski spowodowana bardzo złą polityką PiS" - ocenił. Jego zdaniem, jest to efekt "braku umiejętności i chęci" budowania koalicji w UE przez PiS.

"Dzisiaj jedynym ratunkiem, żeby ten projekt poprawić są negocjacje pomiędzy Parlamentem Europejskim a Radą w tej sprawie" - oświadczył. "Nasze oczekiwania, niestety, nie mogą iść za daleko, dlatego, że bardzo rzadko zdarza się, aby w tych negocjacjach, Parlament był w stanie zmienić radykalnie - a ta zmiana radykalna jest potrzebna dzisiaj - projekt, który wychodzi z Rady" - dodał.

Poseł Andrzej Halicki komentował z kolei konferencję poświęconą budowaniu pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, która odbędzie się w Warszawie w dniach 13-14 lutego.

"Ta amerykańska konferencja, która odbywa się na ziemi polskiej - bo tak ją trzeba zdefiniować - bez wątpienia narusza nasze interesy, które są związane z dobrym wizerunkiem na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim z możliwością odgrywania łącznika, także negocjatora w sytuacji odmiennych stanowisk w relacjach europejsko-amerykańskich. Dziś wpisujemy się w jedną stronę i jedną narrację prowadzenia polityki zagranicznej, z perspektywy amerykańskiej" - ocenił Andrzej Halicki.

Wiceprzewodniczący Klubu PO-KO - w związku ze zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego - podkreślił, jak ważne jest, by Polska miała dobrą reprezentację w PE i bardzo skutecznie działający rząd, który odbudowałby naszą pozycję w Unii. "Polska, jej bezpieczeństwo, zależne jest od naszej bardzo silnej pozycji w Europie, także rozwój gospodarczy i cywilizacyjny" - dodał.

wł/pap


bg Image