23012019_RKropiwnicki_AMyrcha_big.png

"Propozycja PiS nie doprowadzi do ujawnienia wysokości faktycznych wynagrodzeń w NBP. To jest projekt o tajności wynagrodzeń, nie zostaną opublikowane żadne oświadczenia majątkowe na jego podstawie. To zwykłe oszustko legislacyjne" - mówili na konferencji prasowej posłowie Arkadiusz Myrcha i Robert Kropiwnicki.

W środę PiS złożyło w Sejmie projekt noweli ustawy o Narodowym Banku Polskim oraz ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Poseł Arkadiusz Myrcha powiedział, że "projekt złożony przez PiS całkowicie ucieka od tematu" wysokich zarobków w NBP. Po jego wprowadzeniu dowiemy się tylko o "siatce wynagrodzeń" w NBP "z ostatnich 30 lat".

"Nie ma tam mowy o tym, ile zarobiły konkretne osoby, jaki to był czas, jaki to był zakres obowiązków. Jest tylko krótka lakoniczna informacja, że taka publikacja nastąpi" - mówił poseł Myrcha na konferencji prasowej. "Czyli widać, że PiS chce ewidentnie uciec od tego tematu: ile za kadencji prezesa Glapińskiego konkretne osoby zarobiły" - dodał poseł.

Zdaniem Arkadiusza Myrchy zapisy zaproponowane przez PiS zaczną obowiązywać najwcześniej w 2020 roku, bo dopiero wtedy nastąpi publikacja zasad nagradzania obowiązujących w 2019 r. "Dzisiaj, żaden Polak nie dowie się, ile zarobiły bohaterki słynnej już afery NBP" - mówił Arkadiusz Myrcha.

"To jest projekt o tajności wynagrodzeń w NBP. On nie ma nic wspólnego z jawnością i ujawnianiem zarobków prezesa, członków zarządu, czy dyrektorów w NBP. To jest zwykłe oszustwo legislacyjne. (...) Oświadczenia zarobkowe pozostaną tajne, bo zostaną w szafie u prezesa NBP" - ocenił poseł Robert Kropiwnicki.

Jak podkreślał, "bardzo ważne dla śledzenia tego, czy ktoś ma dodatkowe dochody, jest ujawnianie oświadczeń majątkowych funkcjonariuszy publicznych, a nie tylko ile zarobili na danym stanowisku". "To jest bardzo istotne, bo przez lata śledzenia poszczególnych oświadczeń majątkowych dochodzimy do wniosków, czy ktoś się wzbogacił ponad miarę, czy też nie" - dodał.

Poseł Robert Kropiwnicki zaznaczył, że "radni najmniejszych gmin, sędziowie sądów rejonowych" ujawniają swoje oświadczenia majątkowe, "a prezesi NBP, dyrektorzy departamentów, którzy zarabiają dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie" nie musza tego robić. "To jest pokazywanie, że tam, gdzie są PiS-owscy funkcjonariusze, to są chronieni, a tam gdzie są to funkcjonariusze publiczni, niezależnie od PiS-u, to oni muszą wszystko ujawniać" - mówił Robert Kropiwnicki.

wł/pap


bg Image