27.11.2018_Z.Gawlik_K.Gadowski_big.png

"Jeszcze w lutym 2018 roku premier Mateusz Morawiecki zapewniał Polaków, że za energie elektryczną i gaz w 2018 roku będą płacić mniej. Już do teraz średnia cena prądu w Polsce zdrożała o 60%. Ten prąd będzie drożał dalej, o czym świadczy ofertowanie jakie otrzymują przedsiębiorcy oraz jednostki samorządowe na 2018 rok" - mówili na konferencji prasowej posłowie Zdzisław Gawlik i Krzysztof Gadowski.

"Dzisiaj ceny energii elektrycznej w Polsce należą do najwyższych w Unii Europejskiej. Był taki dzień w listopadzie tego roku kiedy ceny energii elektrycznej w Polce w liczbach bezwzględnych były najwyższe w Unii. Dlaczego tak się dzieje? Rządzący mówią, że przyczyna jest obiektywna: przyczyną jest cena węgla czy wzrosty cen praw do emisji CO2. Oczywiście taki problem ma każde państwo w Europie, ale wtedy, kiedy w marcu 2018 roku kończono dyskusję w Unii Europejskiej nad darmowymi prawami do emisji, to rząd polski, a w szczególności Ministerstwo Środowiska, zajmowało się kornikiem" - mówił Zdzisław Gawlik.

Zdzisław Gawlik zwrócił uwagę na zaniedbania rządu w sprawie polityki klimatycznej. "Wiele wskazuje na to, że można było uzyskać bardziej korzystne dla Polski warunki do otrzymania tzw. +darmowych praw+. To zostało zaprzepaszczone i stąd m.in. jeden z powodów dla których cena energii rośnie" - mówił poseł.

Poseł Krzysztof Gadowski zwrócił uwagę, że za wysokimi cenami energii kryją się też wysokie ceny węgla. "Spółki energetyczne wchodząc kapitałowo w górnictwo miały m.in. mieć zapewnioną stabilność cen. Okazało się, że proces restrukturyzacji górnictwa dostaje zadyszki jeśli by nie powiedzieć zawału. Zamiast wzrostu wydobycia węgla obserwujemy raptowny import tego węgla. Bijemy właściwie szczyty importu. Mówimy dzisiaj o 18 milionach ton węgla, które być może i wszystko na to wskazuje zaimportujemy z zewnątrz. Rekordy bije import węgla z Rosji, otóż w stosunku do ubiegłego roku za 3 kwartały osiągnął on już 10 mln ton, tego jeszcze w historii nie było" - mówił poseł Krzysztof Gadowski.

Krzysztof Gadowski wspomniał o obiecywanych rekompensatach i zwrócił uwagę, że finalnie zapewne będzie tak, że za wzrost cen zapłacą Polacy. "Dziś mister energii mówi o rekompensatach, ale zobaczmy w jakim chaosie. Najpierw mówi o tych najbiedniejszych potem mówi o wszystkich Polakach, później mowa jest, że będzie wsparcie dla przemysłu energochłonnego. A gdzie wsparcie dla małych i średnich firm? Gdzie wsparcie dla samorządów? Tu minister i premier milczą. Za wszystko okazuje się zapłacą jednak Polacy i zapłacą to w cenie produktów, które będą musieli kupować. Nawet gdy uda się jakąś rekompensatę uzyskać z budżetu państwa" - mówił poseł Gadowski.


bg Image