12.04.2018_S.Gawlowski_G.Lenartowicz_K.Sibinska_big.png

Posłowie z sejmowej Komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa zapowiedzieli złożenie uchwały „w sprawie powołania komisji śledczej do zbadania rzetelności, prawidłowości oraz legalności działań organów publicznych podejmowanych w związku z tworzeniem oraz procedowaniem ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. Prawo wodne”.

Stanisław Gawłowski, szef sejmowej komisji mówił, że sprawa ustawy Prawo wodne „to jedna z największych afer, które dotyczą tworzenia prawa w Polsce”. „Nigdy wcześniej, poza sytuacją ze słowem +lub czasopisma+ nie zdarzyło się, żeby w taki sposób zmieniać przepisy prawa i na końcu nie było gospodarza, osoby, która przyznaje się do wprowadzenia tego przepisu” – wskazywał poseł Gawłowski, nawiązując do jednego z wątków tzw. afery Rywina.

Wyjaśnił, że chodzi m.in. o art. 36 Prawa wodnego. Według niego zmiany do tworzonego – jeszcze na etapie prac rządu – przepisu wprowadzono w sposób, który nie powinien mieć miejsca. „To są te słynne +lub czasopisma+” – powiedział poseł.

Art.36 mówi m.in., że podmioty dokonujące poboru wód powierzchniowych lub podziemnych w ramach usług wodnych są obowiązane do stosowania przyrządów pomiarowych umożliwiających pomiar ilości pobranych wód, zaś podmioty wprowadzające ścieki do wód lub do ziemi w ramach usług wodnych muszą stosować przyrządy pomiarowe lub system pomiarowy umożliwiający pomiar ilości i temperatury wprowadzonych ścieków. Podmioty te w przyrządy pomiarowe mają być wyposażane przez powołaną na mocy ustawy nową instytucję Państwowe Gospodarstwo Wodne "Wody Polskie", na koszt tego urzędu. Mogą też wyposażyć się na własny koszt, ale za zgodą "Wód Polskich".

Stanisław Gawłowski powiedział, że treść art. 36 sformułowano w taki sposób, że generuje on straty dla budżetu państwa „idące w miliardy złotych”. „Najgorsze jednak jest to, że eliminuje ten przepis z możliwości udziału w przetargach firm, które są polskimi producentami. My się nie upominamy o jakiegoś konkretnego przedsiębiorcę, upominamy się o to, by polscy przedsiębiorcy mogli również uczestniczyć w przetargach, które będą organizowane przez +Wody Polskie+” – podkreślał poseł Stanisław Gawłowski.

Na czwartkowej konferencji Stanisław Gawłowski mówił także, że cała ustawa Prawo wodne została tak skonstruowana, że wciąż nie jest jasne, kto odpowiada choćby za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe w Polsce. „Ciągle magazyny, które zawierają urządzenia służące do ochrony przed powodzią - różnego rodzaju zapory, pompy przeciwpowodziowe są w dyspozycji marszałków. Ciągle rząd nie przejął tych magazynów, nie ma ludzi, którzy zajmują się konserwowaniem i utrzymaniem tychże urządzeń” – powiedział Stanisław Gawłowski.

Dodał, że odpowiedzialny za obszar gospodarki wodnej minister gospodarki morskiej żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk, nie jest w stanie przedłożyć rzetelnych informacji na temat przedsiębiorstwa państwowego "Wody Polskie". „Z naszych informacji dość jednoznacznie wynika, że ta instytucja tak naprawdę, faktycznie nie funkcjonuje” – zaznaczył szef sejmowej komisji ochrony środowiska.

wł/pap


bg Image