c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2018_luty_2018_2018_02_13_Brejza-Grabiec_big.png

"Prawda jest taka, że rząd PiS w 2016 roku przygotował podwyżki wynagrodzeń dla ministrów i kiedy opinia publiczna się o tym dowiedziała, zostało to powszechnie skrytykowane i PiS z tych podwyżek się wycofał, ale jednocześnie podjęli decyzję o tym, że zamiast podwyżek po 2-3 tysiące dla ministrów, przyznają sobie cichcem nagrody w wysokości dwukrotnie wyższej miesięcznie. Te nagrody w wysokości 5-6 tysięcy złotych miesięcznie są wypłacane ministrom PiS, o czym opinia publiczna jeszcze kilka dni temu nie miała pojęcia, bo nikt do tej pory tego rodzaju praktyk nie stosował" - powiedział podczas konferencji prasowej w Sejmie rzecznik prasowy Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec.

"Nikt do tej pory tego rodzaju praktyk nie stosował. Nigdy tak nie było, że ministrowie sami sobie wypłacają nagrody, sami oceniają swoją pracę, stwierdzają, że pracuję efektywnie i sami sobie te 5, 6 tysięcy na konto przelewają. Ta skandaliczna sytuacja wymaga stanowczej reakcji ze strony premiera i Jarosława Kaczyńskiego" - mówił polityk.

"Mamy do czynienia nie z dobrą zmianą, nie ze złą nawet zmianą, ale przede wszystkim z chciwą zmianą. To jest skok na kasę i jedno wielkie kłamstwo. To, co mówi pan premier Morawiecki, jest chyba niebywałym, perfidnym kłamstwem. Dzisiaj minister Kowalczyk pogrążył całą ekipę i cały projekt. Jeżeli pan minister Kowalczyk mówi, że za nadgodziny dostaje się nagrody, to gratuluję. Niech wyjdzie i spojrzy Polakom, którzy ciężko pracują po wiele godzin i niech powie, że nadgodziny rozlicza się nagrodami. To popukają się w głowę. Ministrowie mają nienormowany czas pracy" - mówił Krzysztof Brejza.

"Złożymy wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę doraźną i pilną tego systemu superpensji, który obejmuje 20 ministrów i ponad 100 wiceministrów" - wskazał polityk.

"Oddajcie kasę, oddajcie te pieniądze. One się wam nie należą i zrobimy wszystko, żebyście zwrócili te pieniądze do budżetu albo na cel charytatywny albo teraz, albo jak wygramy wybory" - apelował Krzysztof Brejza.


bg Image