08-12-2008
Prezydent zawetował trzy z sześciu ustaw zdrowotnych. Co dalej?
Jakub Szulc: Prezydent w zasadzie zawetował sześć, a nie trzy ustawy. Zawetowana ustawa o przepisach wprowadzających reformę w ochronie zdrowia zawiera, poza wszelkimi przepisami czyszczącymi system, również terminy wejścia w życie pozostałych pięciu ustaw. Zawetowanie tej ustawy powoduje, że przepisy zwarte w tych sześciu ustawach nie będą mogły wejść w życie. Te ustawy były pierwszym etapem reformy w ochronie zdrowia, która miała doprowadzić do głębokich zmian po stronie szpitali i NFZ. To pozwoliłoby zwiększyć dostępność do świadczeń i zapewnić wyższe standardy i doprowadzić do sytuacji, w której nie mamy problemów z finansowaniem służby zdrowia. Przypomnę tylko, że szpitale były dwukrotnie oddłużane systemowo i za każdym razem ten dług szybko wzrastał. To jest ten moment, kiedy trzeba powiedzieć dość. Oferujemy pakiet pomocowy na konkretnych zasadach. Nie dosypujemy pieniędzy do systemu, bo jak wiemy takie metody się nie sprawdzają. Dajemy szansę na oddłużenie i przekształcenie, ale wymagamy konkretnych decyzji restrukturyzacyjnych. My będziemy proponować plan B – plan ratowania polskich szpitali. Chcemy umożliwić tym szpitalom, które będą chciały, pomoc w przekształceniu i reorganizacji zakładu, polegający na redukcji ich zadłużenia, ale w zamian za przeprowadzenie głębokich zmian. Chcemy mieć pewność, że po takim przekształceniu te szpitale będą sprawnie funkcjonować.
Czy jest już odzew ze strony szpitali?
Odzew jest dość szeroki. Dostajemy sygnały ze wszystkich województw. Niedawno uczestniczyłem w spotkaniu z marszałkami województw i rozmawialiśmy o kontraktowaniu świadczeń na rok 2009. W zasadzie nie było żadnego województwa, które by nie mówiło o tym, że chcieliby przekształcić szpitale w spółki. Nie dlatego, żeby je prywatyzować, a po to by zapewnić elementarny porządek i ład organizacyjny działania szpitali. Te sygnały dochodzą do nas z różnych szczebli. Wspomniałem o marszałkach, ale rozmawiamy też ze Związkiem Powiatów Polskich, ze starostami. Przekaz jest jednoznaczny. Z szansy na oddłużenie trzeba skorzystać. Wszyscy mają świadomość, że jeśli nie zmienimy formy organizacji prawnej zakładów opieki zdrowotnej i nie zapewnimy w końcu rządzenia się szpitali w oparciu o realia ekonomiczne, to niestety ten problem będzie w dalszym ciągu narastał. Myślę, że dojrzeliśmy, jako kraj, jako samorządy, jako społeczeństwo, by powiedzieć, że gruntowne zmiany w ochronie zdrowia są potrzebne.
Ten proces będzie trwał, na ile on będzie wolniejszy i skomplikowany po zawetowaniu tych ustaw?
Po pierwsze trudniej będzie zrealizować programy restrukturyzacyjne. Ustawa jest takim aktem prawnym, który daje moc sprawczą do wykonywania pewnych działań. Jeżeli nie mamy ustawy i powszechnie obowiązującego prawa, to musimy poruszać się w obrębie obowiązujących przepisów. To oznacza, że wachlarz instrumentów, którymi dysponujemy by wspomóc szpitale jest zdecydowanie mniejszy, niż w przypadku drogi ustawowej. Z tym problem sobie poradziliśmy, ale jak wspomniał pan premier będzie to powodowało, że ten proces będzie droższy, bo jesteśmy zmuszeni skorzystać z droższych instrumentów niż te, które moglibyśmy wykorzystać po przyjęciu ustaw zdrowotnych. Po drugie, w przypadku ustawy przewidywaliśmy, że wszystkie SPZOZ-y przekształcą się w spółki prawa handlowego. W tym momencie takiego przymusu być nie może. To jest pytanie do samorządów, na ile one poradzą sobie z takimi przekształceniami. W przypadku takich szpitali, jak szpital gorzowski, z zadłużeniem idącym w setki milionów złotych, będzie to bardzo trudne. Ustawa gwarantowała jedną zasadniczą sprawę. - spółka, która powstawała na miejsce SPZOZ-u była sukcesorem generalnym, czyli wchodziła ew. wszystkie prawa i obowiązku, które miał wcześniej SPZOZ. Wszystkie kontrakty i umowy z personelem były kontynuowane. Poza tym spółka przejmowała wszystkie zobowiązania SPZOZ-u i miała gwarancję, że ten sam kontrakt z NFZ zawarty z SPZOZ-em będzie obowiązywał spółkę. W tym momencie, jeżeli przeprowadzamy ten proces, to nie może on się odbyć bez wcześniejszej likwidacji SPZOZ-u. Czyli likwidujemy Samodzielny Zakład Opieki Zdrowotnej i w tym samym czasie powołujemy spółkę, która ma prowadzić taka samą działalność, którą prowadził SPZOZ. Ale trzeba na nowo podpisać kontrakt z NFZ, umowy o pracę, a zobowiązania SPZOZ nie przechodzą na spółkę, ale najczęściej na organ założycielski, czyli w tym wypadku jednostkę samorządu terytorialnego. Jeżeli nie dysponujemy rozwiązaniami ustawowymi, to od razu trzeba powiedzieć, że nie każdy samorząd będzie stać na to, by te zobowiązania przejąć. Będziemy pomagać w ich spłacie, będziemy je redukować, umarzać, udzielać dotacji, będziemy je poręczać i pomagać w znalezieniu dobrego kredytu. Tym niemniej nie każdy samorząd będzie mógł sobie pozwolić na to by te zobowiązania przejąć. Czyli wiemy, że ileś szpitali się nie przekształci, a proces będzie dłuższy.
Czyli konsekwencją weta prezydenta będzie to, że niektóre szpitale upadną?
Konsekwencją weta jest zachowanie statusu quo, czyli zachowanie systemu w zamrożonym stanie bez zmian, a to, że jest to system niewydajny o tym wszyscy wiemy. Myślę, że za rok będziemy mieli do czynienia z dwoma rodzajami szpitali. Szpitalami przekształconymi, które funkcjonują sprawnie i szpitalami prezydenckimi, które się nie przekształciły, bo pan prezydent zablokował taką możliwość.
« wstecz
dodaj komentarz
Ten artukuł nie ma jeszcze komentarzy.