Najnowsze informacje ze świata polityki, aktualne wydarzenia, projekty ustaw, prace sejmu, Komisje Sejmowe, Komisje Senackie.

Bywam w Matrixie- mówi Małgorzata Kidawa – Błońska, członek sejmowej komisji kultury i środków przekazu

28-06-2008


- Prezydent zawetował ustawę medialną. PiS oskarża Platformę, że chce skomercjalizować publiczne media, pozbawić je możliwości pełnienia misji. Czy rzeczywiście?

To tylko pisowska propaganda, ale w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Próbujemy naprawić wszystko to, co pogrzebały PiSowskie rządy. Bo – proszę zrobić taki eksperyment - gdyby nie znaczki stacji na ekranie telewizorów, to trudno byłoby zorientować się, jaką telewizję oglądamy. Czym się różni telewizja publiczna od komercyjnej? Podobne filmy, podobne telenowele, jakieś show z niższych półek. Więc Sejm pyta: gdzie są te rzekomo ambitne programy? Polska telewizja publiczna jeszcze nigdy nie była tak bardzo komercyjna. Nawet w najgorszych propagandowo czasach było miejsce na ambitne programy artystyczne, filmy dokumentalne, teatr. My w Platformie przykładamy bardzo dużą wagę do spraw związanych z nauką, z wychowaniem najmłodszych, z wyrównywaniem szans edukacyjnych.

A programy edukacyjne dla dzieci i młodzieży po prostu zaczynają zanikać. Boli mnie, że władze telewizyjne traktują ambitne programy dla najmłodszych jak zło konieczne. Czy zarząd na Woronicza, zasiadujący wygodnych fotelach może sobie wyobrazić, że w Polsce jest jeszcze wiele miejsc, gdzie nie ma Internetu, gdzie nie ma telewizji kablowej i do młodzieży nie docierają programy, które są nadawane na kanałach historycznych czy przyrodniczych? Programy edukacyjne nadawane w odpowiednich porach mogą być po prostu fantastycznym narzędziem pracy nauczycieli z uczniami, zwłaszcza w małych wiejskich szkołach.

- Chce pani, żeby dzieciaki po szkole wracały i włączały telewizor?

- Wcale nie, wolę żeby przez godzinę czytały książkę albo grały w piłkę. Ale prawda jest taka, że i tak po powrocie włączają telewizję. W tym czasie lecą zwykle telenowele, więc dzieciaki oglądają coś, co absolutnie nie jest dla niech przeznaczone i bywa wręcz szkodliwe. A gdyby po włączeniu telewizji mieli atrakcyjny program o historii, książkach, albo o sporcie, to w końcu sięgnęliby i po książkę i poszliby zagrać w piłkę.

- No właśnie, prezes Urbański się chwali, że wreszcie w telewizji jest więcej sportu.

- Nie ma się czym chwalić, zwłaszcza gdy telewizja publiczna nie transmitowała rozgrywek na EURO 2008.

- Ale mówi, że pokazuje spektakle i przymila się środowisku twórców.

- No to już jest absurd. Przecież spektakli teatralnych jest coraz mniej. Teraz rocznie tylko dwadzieścia kilka. I to ma być misja? A my uważamy, że Urbański grzebie w ten sposób jedną z największych zdobyczy telewizji publicznej. Po pierwsze - wśród widzów jest przecież bardzo wielu koneserów teatru, a po drugie – teatr telewizji spełnia bardzo istotną misję społeczną. Dociera do środowisk spoza największych miast; do ludzi, którzy nie mają możliwości, by często bywać w teatrze. Właśnie ta część poważnych, ambitnych widzów najbardziej cierpi na eksperymentach programowych zarządu TVP. Nie mogą na przykład oglądać pasjonujących filmów dokumentalnych, bo telewizja nadaje je bardzo późno, zwykle po północy. Dlatego tak nam zależy na szybkiej nowelizacji ustawy medialnej i zmianę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To, co i w jaki sposób pokazuje telewizja ma coraz mniej wspólnego z misją.

- Ale prezes Polskiego Radia jest jednak wyrazisty politycznie, czy dlatego się Platformie nie podoba?

Każdy może mieć własne poglądy polityczne, ale od prezesa Radia Publicznego oczekujemy przede wszystkim profesjonalizmu i obiektywizmu, a tego nawet przez chwilę nie było.

Czym zaowocowało wyrzucenie z radia wielu dziennikarzy, dodajmy jeszcze, że w sposób głęboko nieetyczny, którzy od wielu lat prowadzili programy uwielbiane przez część słuchaczy? Tym, że tysiące starszych słuchaczy przestało słuchać radia. Młodzież miała być przyzwyczajana do ambitnego radia i z taką myślą powoływano Radio Bis. A ludzie prezesa Czabańskiego zrobili z niego po prostu radio sportowe. To się musi skończyć, bo inaczej nie wychowamy inteligentnego, wymagającego słuchacza.

- PiS grzmi, że Platforma chce upolitycznić media publiczne…

- Upolitycznić? Raczej odpolitycznić. Ja to ciągle słyszę, w pierwszej chwili myślałam, że to błąd jakiegoś dyslektyka, ale okazało się, że PiS odmienia słowo „upolitycznienie” we wszystkich wypadkach, więc chyba jednak celowo. Jak na ironie, w publicznych mediach to PiS właśnie ma swoich oficerów politycznych. Platforma nie ma i nie chce mieć. Chodzi jedynie o to, by informacja i publicystyka były rzetelne. Nie może być tak, że wydawca każe montować wiadomości na polityczne zamówienie, albo przekazywać tylko te treści, które są wygodne z punktu widzenia jednej opcji politycznej. Często zdarza się mi włączać telewizję publiczną i oglądać na przykład relacje z Sejmu. Zapadam się w fotel i łapię za głowę. Zadaję sobie pytanie: czy to jest ta rzeczywistość, w której brałam udział w Sejmie, czy może ja już jestem w jakimś Matrixie? Bo z przedstawionej relacji wynika coś innego niż w świecie realnym. I właśnie dlatego nie przyjęliśmy sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Widzimy, że instytucja powołana do tego, by kontrolować publiczne media dla dobra wszystkich obywateli w ogóle nie wypełnia swoich obowiązków. Nie mówiąc już o tym, że nie reaguje na nieprawidłowości w mediach, nie słyszy wniosków i apeli płynących z organizacji międzynarodowych, nie jest nawet przygotowana na cyfryzację telewizji. Praktycznie nie istnieje. A przecież jest potrzebna, bo powinna stać na straży wolności mediów i monitorować realizację misji publicznej.

« wstecz
komentarze
dodaj komentarz  

Ten artukuł nie ma jeszcze komentarzy.
przeczytaj rowniez

10-10-2008
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski zapowiedział, że najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu będzie gotowy projekt ustawy podwyższającej gwarancje na depozyty bankowe z obecnych 22,5 tys. euro do 50 tys.
10-10-2008
Schodzimy z deficytem o 9 mld złotych do tego dodamy 12 miliardów ubytków w dochodach z tytułu mniejszych wpływów z podatków to otrzymamy kwotę 20 mld oszczędności.
09-10-2008
Tak jak w tym roku obniżyliśmy koszty pracy redukując składkę rentową o 4 procent, tak w przyszłym roku Polacy będą płacić mniejsze podatki.