Najnowsze informacje ze świata polityki, aktualne wydarzenia, projekty ustaw, prace sejmu, Komisje Sejmowe, Komisje Senackie.

„Porządkujemy państwo”- Platforma.org rozmawia z profesorem Michałem Kuleszą.

22-06-2008


Platforma.org: Temat reformy administracji pojawił się w mediach. Budzi wiele kontrowersji…

Michał Kulesza: Media, niestety, nie wyjaśniają zbyt dobrze, o co w tym wszystkim chodzi. W rzeczywistości rząd chce uporządkować państwo. Jest to zarazem spełnianie obietnic wyborczych Platformy Obywatelskiej i także deklaracji przedwyborczych koalicjanta, Polskiego Stronnictwa Ludowego. PO zapewniała, że będzie dążyć do decentralizacji państwa, teraz to robi.
Spraw jest mnóstwo. Niektóre – jak na przykład ustawa metropolitalna czy przekazanie większości kompetencji wojewodów samorządom - pojawiły się w mediach. Trwają też prace dotyczące innych zagadnień, np. przywrócenia właściwej roli służbie cywilnej, pracowników samorządowych itd. Prowadzone są konsultacje społeczne i międzyresortowe.

Określenie „reforma administracji” kojarzy się z wprowadzaniem uciążliwych zmian. Inne województwa, kolejne powiaty, a może zmiany nazw. Jak to wyjaśnić Polakom?

Obywatel obawia się po prostu bałaganu. Boi się, że przy ewentualnych zmianach kompetencji poszczególnych organów administracji publicznej, ucierpią jego prywatne sprawy, że jakieś podanie będzie teraz wędrować z urzędu do urzędu i nie uda się sprawy załatwić. Trzeba więc mocno podkreślić, że nie są planowane żadne zmiany organizacyjne. Struktury państwa i podziały administracyjne są już przecież określone i nie zmienią się. Struktura się nie zmieni, urzędy pozostaną te same.
Nowe regulacje to dokończenie reform z 1998 r. Ich celem jest z jednej strony wzmocnienie impulsów rozwojowych w skali lokalnej i regionalnej, z drugiej - uporządkowanie zabałaganionego systemu prawnego, doprowadzenie administracji do stanu przejrzystości, do jasnego podziału kompetencji. Chodzi zwłaszcza o to, by władze nie dublowały swych funkcji, a obywatel nie był odsyłany od jednego urzędu do drugiego.
Nowe regulacje mówią jasno: w skali regionalnej, w województwie zarządza samorząd, bo to samorząd ma legitymację wyborczą. Wojewoda jest jedynie organem nadzorczym delegowanym przez rząd. Nie powinien być ośrodkiem alternatywnej władzy z własnym „dworem”. Trzeba skończyć z dublowaniem się pracy urzędników w obu organach. Obywatel powinien mieć przekonanie, że pieniądze, które idą z jego podatków nie są marnotrawione.

Co zostanie dla wojewody? Czy pogodzi się z tym, że będzie miał mniej władzy?


Musi, bo jeśli przepisy są jasne, to wątpliwości nie ma. Wojewoda sprawuje nadzór nad samorządem z punktu widzenia zgodności z prawem. Jest też właściwy w sprawach porządku publicznego i bezpieczeństwa zbiorowego. Na pewno nie jest od tego, by decydować zamiast samorządu o sprawach usług publicznych, np. o oświacie czy drogach publicznych albo o pomocy społecznej.

Na czym jeszcze – poza sprecyzowaniem podziału kompetencji między urzędami – ma polegać porządkowanie systemu?


Bardzo ważna jest kwestia standardów administracyjnych i standardów usług publicznych – bez tego nie da się dobrze zarządzać, nie możliwe jest wprowadzenie budżetu zadaniowego. Na przykład narasta problem z oświatą; obawiam się, że niedługo w wielu szkołach publicznych możemy mieć do czynienia z sytuacją podobną do tej, jaką mamy obecnie w szpitalach. Poszerza się bowiem luka pomiędzy obowiązkami gmin w tym zakresie, a środkami, jakie gminy na te cele otrzymują. To trzeba przeciąć, wyznaczając standardy oświatowe, które ściśle określą, na co gmina dostanie pieniądze z budżetu w ramach subwencji oświatowej. Jeśli samorząd będzie chciał rozszerzyć ofertę edukacyjną – nie ma przeszkód, ale za wszystko ponad standard będzie musiał sam zapłacić. Sytuacja będzie jasna i uczciwa. Podobnie z innymi usługami publicznymi.
Porządkowanie państwa, standaryzacja administracji to jakby jeden filar przygotowywanych reform. Drugim natomiast jest uruchomienie wspomnianych poprzednio mechanizmów rozwojowych. Oczywiście już samo porządkowanie administracji wspiera rozwój. Chodzi też jednak o stworzenie nowych mechanizmów, zwłaszcza tam, gdzie od dawna są oczekiwane przez samorząd. Dobrym przykładem jest tutaj ustawa metropolitalna, która ma ułatwić współdziałanie różnych podmiotów na terenie dużych aglomeracji miejskich.

Reforma jest ważna, ale opozycja bardzo krytykuje ustawę metropolitalną…

Poprzedni rząd w 2006 roku bardzo się angażował w tworzenie ustawy metropolitalnej dla Śląska, więc te zarzuty nie są zrozumiałe. My korzystamy między innymi z doświadczenia poprzedniego gabinetu, a tymczasem słyszymy z ust opozycji, że dzielimy Polskę na obszary A, B i C. To w ogóle nie ma nic do rzeczy.
Nie od dzisiaj wiadomo, że duże miasta są ośrodkami wzrostu, mówi się, że są to „lokomotywy rozwoju”. Jednak wokół dużych miast najszybciej postępuje urbanizacja, coraz bardziej chaotyczna, żywiołowa, co już dziś prowadzi do obniżenia warunków życia mieszkańców – wystarczy codziennie rano postać półtorej godziny w korku na wjeździe do Warszawy. Ustawa metropolitalna ma usprawnić zarządzanie aglomeracjami, a więc tymi obszarami, gdzie w bezpośrednim otoczeniu dużego miasta czy zespołu miejskiego mamy kilkanaście lub kilkadziesiąt gmin i bardzo trudne problemy zarządzania na całym obszarze, takie problemy, z którymi z natury rzeczy nie stykają się władze mniejszych miast. Potrzebna jest wspólna strategia rozwoju całego obszaru metropolitalnego i mechanizmy koordynacyjne. Jeżeli między gminami są problemy w osiągnięciu porozumienia w tym zakresie – a przy dużej liczbie gmin jest to oczywiste – potrzebne są też mechanizmy decyzyjne.
Istotą ustawy metropolitalnej jest właśnie usprawnienie zarządzania na terenie dużych aglomeracji miejskich, bez zabierania nikomu czegokolwiek.

Może gminy obawiają się, że „miasto im nakaże”?

Niczego nie nakaże. Decyzje będą podejmowane wspólnie. W żadnej z dużych polskich aglomeracji miejskich nie ma dziś zintegrowanego systemu transportu, bo gminy nie potrafią się dogadać. W nowych warunkach prawnych takiego systemu nie będzie mogła zablokować np. jedna gmina. Decyzja – po konsultacjach i uzgodnieniach – będzie podjęta w formule podwójnej większości, to znaczy przez większość jednostek samorządowych, reprezentujących większość zamieszkałej na obszarze metropolitalnym ludności. To silnie legitymizuje do podejmowania wspólnych działań.

Czy dzięki nowej ustawie wokół Warszawy uda się wreszcie zbudować obwodnice?

Z jednej strony sprawa dużej obwodnicy miejskiej czy nowych dróg dojazdowych to problem samej Warszawy (i każdego innego dużego miasta) a nawet problem ogólnokrajowy. Ale z drugiej to także wielki problem dla gmin z otoczenia stolicy, dla których ważna jest kwestia dojazdu do Warszawy, nowych lokalizacji przemysłowych itp. Taka obwodnica będzie zapewne przebiegać przez kilkadziesiąt gmin leżących wokół miasta. Potrzebny jest jasny i przejrzysty dialog. Przebieg tych dróg musi być wydyskutowany, wynegocjowany między zainteresowanymi gminami i uwzględniony w strategii rozwoju całego obszaru, wiążącej następnie przy sporządzaniu przez gminy planów miejscowych zagospodarowania przestrzennego. Zobaczymy, czy się uda.

Profesor Michał Tadeusz Kulesza- specjalista w zakresie administracji i samorządu terytorialnego, współtwórca poprzedniej reformy samorządowej, rządowy doradca d.s. reformy administracyjnej.


Źródło: platforma.org
« wstecz
komentarze
dodaj komentarz  

Ten artukuł nie ma jeszcze komentarzy.
przeczytaj rowniez

27-08-2008
Polska chciałaby, aby o sprawie Gruzji UE mówiła jednym głosem, głosem silniejszym, bardziej zdecydowanym, a więc i bardziej słyszalnym w Moskwie
26-08-2008
Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Krzysztof Lisek uważa, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew popełnił "kardynalny błąd" uznając niepodległość Osetii Południowej i Abchazji.
23-08-2008
Chcemy limitować finansowanie partii z budżetu, a nie ograniczać transparentność finansowania